<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Piana MagazinePiana Magazine | Piana Magazine</title>
	<atom:link href="http://www.pianamagazine.com/index.php/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pianamagazine.com</link>
	<description>Internetowy Magazyn Kulturalny</description>
	<lastBuildDate>Sun, 11 Sep 2011 10:15:59 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Zardzewiałe łyżki i Apokalipsa</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/10/zardzewiale-lyzki-i-apokalipsa/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/10/zardzewiale-lyzki-i-apokalipsa/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Sep 2011 13:46:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karolina Pietrzok</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Popkultura]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[david firth]]></category>
		<category><![CDATA[salad fingers]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=3037</guid>
		<description><![CDATA[Wśród zalewu gorszych i lepszych amatorskich nagrań, odcinków popularnych seriali i fragmentów kultowych filmów zamieszczanych na Mekce internautów, jaką jest youtube.com, swego czasu natknęłam się na pierwszy odcinek serii filmów animowanych pod niewiele mówiącym tytułem Salad Fingers. Spodziewałam się niewymagającej, nieco głupawej rozrywki. Niespełna dwuminutowy film sprawił, że umiarkowane zainteresowanie wymalowane na mojej twarzy momentalnie zostało zastąpione bezbrzeżnym niedowierzaniem z nutką przerażenia. O czym Salad Fingers jest, trudno jednoznacznie powiedzieć. Można by rzec, że o życiu, ale każdego, kto widział choć jeden z ośmiu króciutkich filmów, odpowiedź ta powinna przyprawić o ciarki na plecach. Łącznie kilkadziesiąt minut w reżyserii Davida Firtha to wprowadzenie nas do rzeczywistości zatrważająco innej i alogicznej. Trudność pojawia się już przy zdefiniowaniu pochodzenia tytułowego bohatera, czyli Salad Fingers (w wolnym tłumaczeniu – sałatowe palce). W oficjalnych opisach dotyczących filmu nazywany jest humanoidem. Lubuje się w czynnościach takich jak mierzenie odległości między swoim domem a drzewem czy jedzenie piasku z ziemi. Chore? To dopiero czubek góry lodowej olbrzymiej dawki absurdu, jaką serwuje nam reżyser. Lubię zardzewiałe łyżki. Lubię je dotykać – tymi słowami rozpoczyna się film, który przepuszcza mózg przez maszynkę do mielenia mięsa. Widz z rozpaczą wyczekuje jakiegokolwiek przejawu zdrowego rozsądku ze strony głównego bohatera, najmarniejszej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><br />
</strong></p>
<p><a class="lightbox" title="Salad_Fingers_and_Puppet_Friends" href="http://www.pianamagazine.com/?attachment_id=3038"><img class="alignleft size-full wp-image-3038" title="Salad_Fingers_and_Puppet_Friends" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/09/Salad_Fingers_and_Puppet_Friends.png" alt="" width="1100" height="800" /></a></p>
<p>Wśród zalewu gorszych i lepszych amatorskich nagrań, odcinków popularnych seriali i fragmentów kultowych filmów zamieszczanych na Mekce internautów, jaką jest youtube.com, swego czasu natknęłam się na pierwszy odcinek serii filmów animowanych pod niewiele mówiącym tytułem <em>Salad Fingers</em>. Spodziewałam się niewymagającej, nieco głupawej rozrywki. Niespełna dwuminutowy film sprawił, że umiarkowane zainteresowanie wymalowane na mojej twarzy momentalnie zostało zastąpione bezbrzeżnym niedowierzaniem z nutką przerażenia.</p>
<p>O czym <em>Salad Fingers</em> jest, trudno jednoznacznie powiedzieć. Można by rzec, że o życiu, ale każdego, kto widział choć jeden z ośmiu króciutkich filmów, odpowiedź ta powinna przyprawić o ciarki na plecach. Łącznie kilkadziesiąt minut w reżyserii Davida Firtha to wprowadzenie nas do rzeczywistości zatrważająco innej i alogicznej.</p>
<p>Trudność pojawia się już przy zdefiniowaniu pochodzenia tytułowego bohatera, czyli Salad Fingers (w wolnym tłumaczeniu – <em>sałatowe palce</em>). W oficjalnych opisach dotyczących filmu nazywany jest humanoidem. Lubuje się w czynnościach takich jak mierzenie odległości między swoim domem a drzewem czy jedzenie piasku z ziemi. Chore? To dopiero czubek góry lodowej olbrzymiej dawki absurdu, jaką serwuje nam reżyser.</p>
<p><em>Lubię zardzewiałe łyżki. Lubię je dotykać</em> – tymi słowami rozpoczyna się film, który przepuszcza mózg przez maszynkę do mielenia mięsa. Widz z rozpaczą wyczekuje jakiegokolwiek przejawu zdrowego rozsądku ze strony głównego bohatera, najmarniejszej choć próby racjonalnego działania, czegoś, co wskaże, że rzeczywistość, do której się przenosimy ma cokolwiek wspólnego z tą, którą znamy. Nadaremno.</p>
<p>Muzyka w tle potęguje poczucie niepokoju i obrzydzenia w stosunku do przedstawianego nam świata. I owszem, fabuła istnieje, wydarzenia mają swoje przyczyny i konsekwencje, ale prawdopodobnie nikt o zdrowym umyśle nie wpadłby na tak abstrakcyjne i niewytłumaczalne ciągi przyczynowo-skutkowe, jakie przyszły do głowy Davidowi Firthowi.</p>
<p>Absurdalnie, niepokojąco, niezrozumiale. Co jest jednak na tyle nowatorskiego w post-apokaliptycznej wizji świata z zielonym, prawdopodobnie chorym psychicznie stworzeniem w roli głównej, aby poświęcić jej więcej niż parę słów?</p>
<p><a class="lightbox" title="how-to-draw-salad-fingers" href="http://www.pianamagazine.com/?attachment_id=3039"><img class="alignleft size-large wp-image-3039" title="how-to-draw-salad-fingers" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/09/how-to-draw-salad-fingers-206x300.jpg" alt="" width="206" height="300" /></a></p>
<p>Przede wszystkim to, że wizję tę kupuje się bez mrugnięcia okiem. Obraz i muzyka uzupełniają się doskonale, kreując dziwną atmosferę poruszenia. Ogląda się ze zdumieniem, niedowierzaniem, momentami wręcz ze wstrętem, ale właśnie — ogląda się. Mimo niemożności wyobrażenia sobie siebie w tym ponurym świecie, mimo braku identyfikacji z którymkolwiek z bohaterów, mimo trudnego do przezwyciężenia poczucia, że ktokolwiek to stworzył, musiał mieć bardzo poważne problemu natury psychologicznej – ogląda się dalej.</p>
<p>Nie sposób posumować tej serii jakimikolwiek zdawkowymi słowami, jednymi z tych puszczanych mimo uszu i niewnoszących do dyskusji niczego nowego. To nie ten przypadek, który może być potraktowany miałkim <em>w porządku</em> czy <em>całkiem fajne</em>.</p>
<p>Salad Fingers jest swoistym skomasowaniem wszelkich możliwych dewiacji, dziwactw i natręctw, jakie możemy sobie wyśnić. Niezależnie od tego, co tak naprawdę David Firth miał na myśli, tworząc jego postać (chociaż, jak sądzą niektórzy, być może jego jedynym motywem była chęć stworzenia czegoś absurdalnego), dla mnie jest to portret psychologiczny chorego psychicznie nihilisty z ciągotami romantycznymi, żyjącego w świecie bez żadnych trwałych wartości czy reguł. I co gorsza, jest to skrajnie przehiperbolizowana, a jednak przerażająco prawdziwa wizja rzeczywistości, w którą ta nasza, znana, obecna, zaczyna ewoluować. Świat pełen zagubionych, psychicznie zniszczonych jednostek pozbawionych jakiegokolwiek stabilnego punktu odniesienia. Apogeum zagubienia i frustracji. Gdzieś na boku coraz bardziej chyba rozpaczliwy hedonizm. Osamotnienie funkcjonujące pod nazwą dążenia do indywidualizmu – im bardziej kulejącego, tym bardziej przejaskrawionego.</p>
<p>O ile w przypadku większości wytworów sztuki wystarczy czytać <em>między wierszami</em>, o tyle w przypadku<em> Salad Fingers</em> jesteś zmuszeni do czytania między literami, a nawet znakami interpunkcyjnymi, odrzucając przy tym większość wpojonych nam norm i zasad.</p>
<p>Strona wizualna filmu jest tak bogata w swym ubóstwie i zimnie, że z łatwością posłuży do urozmaicenia niejednego koszmaru nocnego; treść, wbrew opiniom niektórych, istnieje i ma się dobrze, ale to w nowatorskiej formie leży cała siła. I to właśnie forma szokuje, próbując uświadomić nam coś, z czego już gdzieś tam podświadomie zdajemy sobie sprawę.</p>
<p>Bo fundamenty tego świata się chwieją, hierarchia wartości upada, a my głaszczemy zardzewiałe łyżki w przerwie między wykonywaniem czynności, których sensu nie rozumiemy.</p>
<p style="text-align: center;"><iframe src="http://www.youtube.com/embed/M3iOROuTuMA" frameborder="0" width="640" height="510"></iframe></p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: left;"><em>autorka: Sonia Otfinowska</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/10/zardzewiale-lyzki-i-apokalipsa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jeden prowadzi aptekę, a drugi stronę porno</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/08/jeden-prowadzi-apteke-a-drugi-strone-porno/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/08/jeden-prowadzi-apteke-a-drugi-strone-porno/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 11:20:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karolina Pietrzok</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Polecamy]]></category>
		<category><![CDATA[Popkultura]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[podrywacze]]></category>
		<category><![CDATA[podrywacze.pl]]></category>
		<category><![CDATA[porno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=3030</guid>
		<description><![CDATA[Ich produkcje mają rzesze fanów. Dyskusje na ich forum nigdy nie zamierają, każdy użytkownik ma swój ulubiony epizod, najśmieszniejszą odzywkę, najgorętszą dziewczynę. A w filmie? Jest swojsko, tło dla erotycznych wygibasów stanowią wnętrza z meblościanką i zieloną tapetą, aktorzy z twarzy podobni zupełnie do nikogo wygłaszają niezapomniane kwestie. Kto za tym stoi? Do bólu legalna firma prowadzona przez grupę rzetelnych profesjonalistów. Z Baumanem z serwisu podrywacze​.pl rozmawia Karolina Pietrzok.   PIANA: Waszą pierwszą produkcją, jaką zobaczyłam, była epicka opowieść o pościgu za złodziejem torebek na klatce schodowej, która kończy się oczywiście stosunkiem z bandytą w piwnicy. Z tego filmu pochodzą mądrości życiowe, które do dziś pamiętamy, czyli że przeciwnikowi drogę najlepiej przeciąć windą i że dokumenty są najważniejsze. Przyznam, że video to zrobiło na mnie wielkie wrażenie! Do rzeczy jednak: cała akcja ma miejsce w zwykłym polskim wieżowcu, jakich na osiedlach wiele. Nie baliście się wizyty dozorcy? Czy ponętna blondynka nie opierała się graniu wśród trutek na szczury? Jak to zorganizowaliście? Bauman: Ten film, jak większość naszych pierwszych produkcji, powstawał raczej spontanicznie. Był jakiś pomysł, zarys, nazwijmy to: scenariusza, a reszta była realizowana na tzw. żywioł. Wiele osób zarzucało nam, że to amatorka, wiocha, żenada itd. Tymczasem ten sposób realizowania filmów porno przyczynił się do naszego sukcesu, bo było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a class="lightbox" title="podrywacze - Bolesław Chromry" href="http://www.pianamagazine.com/?attachment_id=3029"><img class="alignleft size-full wp-image-3029" title="podrywacze - Bolesław Chromry" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/09/podrywacze.jpg" alt="" width="2486" height="1872" /></a>Ich produkcje mają rzesze fanów. Dyskusje na ich forum nigdy nie zamierają, każdy użytkownik ma swój ulubiony epizod, najśmieszniejszą odzywkę, najgorętszą dziewczynę. A w filmie? Jest swojsko, tło dla erotycznych wygibasów stanowią wnętrza z meblościanką i zieloną tapetą, aktorzy<em> z twarzy podobni zupełnie do nikogo</em> wygłaszają niezapomniane kwestie. Kto za tym stoi? Do bólu legalna firma prowadzona przez grupę rzetelnych profesjonalistów. Z Baumanem z serwisu <a href="http://podrywacze.pl" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/podrywacze.pl?referer=');">podrywacze​.pl</a> rozmawia Karolina Pietrzok.</strong></p>
<p> </p>
<p><strong>PIANA: Waszą pierwszą produkcją, jaką zobaczyłam, była epicka opowieść o pościgu za złodziejem torebek na klatce schodowej, która kończy się oczywiście stosunkiem z bandytą w piwnicy. Z tego filmu pochodzą mądrości życiowe, które do dziś pamiętamy, czyli że przeciwnikowi drogę najlepiej przeciąć windą i że dokumenty są najważniejsze. Przyznam, że video to zrobiło na mnie wielkie wrażenie! Do rzeczy jednak: cała akcja ma miejsce w zwykłym polskim wieżowcu, jakich na osiedlach wiele. Nie baliście się wizyty dozorcy? Czy ponętna blondynka nie opierała się <em>graniu</em> wśród trutek na szczury? Jak to zorganizowaliście?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Ten film, jak większość naszych pierwszych produkcji, powstawał raczej spontanicznie. Był jakiś pomysł, zarys, nazwijmy to: scenariusza, a reszta była realizowana na tzw. żywioł. Wiele osób zarzucało nam, że to amatorka, wiocha, żenada itd. Tymczasem ten sposób realizowania filmów porno przyczynił się do naszego sukcesu, bo było to po pierwsze coś nowego, a po drugie było to nasze polskie. To, że właśnie takie filmy kręcone były w piwnicach polskich obskurnych wieżowców spowodowało, że te filmy były po prostu prawdziwe. To były historyjki, które może przeżyć każdy z nas. Nikt nie miał oporów przed tym żaby odbyć stosunek w brudnej piwnicy, bo to jest Polska. Nie żyjemy na co dzień na rajskiej wyspie pośród palm, tylko na brudnych polskich osiedlach, zatem i seks uprawia się w takich warunkach. Zresztą to były nasze początki — jakieś 8 czy 9 lat temu, były nieco inne realia. Inna była Polska, więc i nasze filmy były, jakie były. Dzisiaj wygląda to już zupełnie inaczej.</p>
<p><strong>PIANA:</strong> <strong>Filmów na waszej stronie jest mnóstwo, czy zatem łatwo o chętne amatorki? Ile zgłoszeń otrzymujecie? I czy to naprawdę są amatorki?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Zgłoszeń otrzymujemy sporo, ale też nasi producenci sami wyszukują chętne osoby. Na początku braliśmy w zasadzie każdą chętną kandydatkę. Dzisiaj selekcja jest bardziej wnikliwa. Trudniej znaleźć odpowiednie osoby, ale postawiliśmy sobie pewne minimum, poniżej którego nie chcemy schodzić. Mam na myśli tutaj wygląd, warunki fizyczne aktorów itd. Czy to są amatorki? Tak — w Polsce nie ma rozwiniętego przemysłu porno, zatem 99% osób występujących w takich produkcjach to amatorzy. Występują po raz pierwszy lub drugi przed kamerą. Poza tym, wbrew obiegowej opinii, nie są to dziewczyny trudniące się prostytucją. Do dzisiaj wystąpiło dla nas kilkaset dziewczyn i może 1% z nich dorabia jako panie do towarzystwa. U nas pojawiają się głównie osoby, które chcą zarobić pieniądze i lubią występować.</p>
<p><strong>PIANA:</strong> <strong>Mężczyźni też się zgłaszają?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Mężczyzn zgłasza się pięć razy więcej niż kobiet, a może nawet i dziesięć razy więcej. Jednak paradoksalnie 1 na 30 się nadaje do tej roboty. Większość facetów myśli, że granie w filmie porno to czysta przyjemność. Nie widzą różnicy pomiędzy oglądaniem filmu a występowaniem w nim. Tymczasem potem okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Trzeba być naprawdę niezłym kozakiem, aby odbyć np. w czasie dwóch godzin cztery pełne stosunki seksualne z pełnym wzwodem i wytryskiem, i to w dodatku nie w domowym zaciszu, ale na planie filmowym, gdzie są światła, wizażystka i facet z kamerą, który trzyma ją między twoimi nogami. Niejeden macho wysypał nam się już na planie. Dlatego jeśli chodzi o męską obsadę, bazujemy na stałej grupie zaufanych i sprawdzonych facetów, którzy znają się na tej robocie. Wiele osób zarzuca nam, że ciągle grają ci sami goście, ale niestety lepiej dla filmu, aby po raz kolejny zagrał w nim ten sam, ale dobry aktor, niż amator, który położy nam większość scen i w końcu cały film.</p>
<p><strong>PIANA:</strong> <strong>Widziałam odcinki rozgrywające się gdzieś w Anglii. Czy <a href="http://podrywacze.pl" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/podrywacze.pl?referer=');">podrywacze.pl</a> to już projekt na skalę międzynarodową? Wyruszycie nagrywać też w innych krajach?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Filmy kręcone w Londynie to była taka jednorazowa akcja jednego z naszych producentów, który pojechał do Angli i postanowił nagrać kilka filmów. Z tej wycieczki mamy jednak w naszej kolekcji występ światowej gwiazdy porno o pseudonimie Rio Maria, która zgodziła się zagrać w naszym filmie. Czasem zdarzały się takie wyjazdowe sesje. Mamy niektóre filmy kręcone w Egipcie czy w Tunezji.</p>
<p><strong>PIANA: Jak wiadomo, darmowego porno w internecie jest zatrzęsienie, pełne wersje waszych filmów są tymczasem płatne. Czy ktoś jeszcze płaci za takie nagrania? Da się na tym zarobić? Robicie to dla kasy czy to Wasze hobby?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Robimy to wyłącznie dla pieniędzy. To nie pierwszy wywiad, którego udzielamy różnym dziennikarzom (także z ogólnopolskich mediów mainstreamowych) i zawsze widzę ten zawód w ich oczach, kiedy okazuje się, że nie jesteśmy grupą zboczeńców biegających z kamerą i nagrywających porno w ramach hobby, tylko profesjonalnie działającą firmą zatrudniającą informatyków, programistów, webmasterów, osoby od marketingu i promocji itd. Czy można na tym zarobić? Zarabiamy na tym od 10 lat, więc się da, ale nie jesteśmy milionerami. Zalew darmowego porno w sieci zabija ten biznes. Coraz mniej jest pieniędzy na nowe produkcje. Nas ratuje to, że mamy ekskluzywny content — i to polski content. Sami produkujemy filmy, które można obejrzeć tylko u nas. To sprawia, że naszych filmów nie ma na redtubie czy youporn, a jeśli są, to pojedyncze odcinki. Oczywiście wyniszczają nas torrenty, chomiki, rapidshare’y i inne tego typu rzeczy, ale staramy się z tym walczyć. Poza tym Polska to nie jest dobry rynek dla multimediów. Polak ma taki charakter, że za przeproszeniem zesra się, a nie zapłaci za coś, co może mieć za darmo. Będzie siedział miesiąc i ściągał coś torrentem, ale nie zapłaci nawet złotówki, żeby to samo mieć już za parę minut u siebie na komputerze i to w dodatku legalnie. Na szczęście są także ludzie, którzy kupują oryginalne płyty, oryginalne gry i oryginalne filmy porno.</p>
<p><strong>PIANA: Jak myślicie, dlaczego serwis jest tak popularny? Co sprawia, że polski internauta chce oglądać polskie dziewczyny, a nie na przykład smukłą Azjatkę czy prężącą się czarnoskórą księżniczkę?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Serwis jest popularny, bo ciągle pracujemy nad jego promocją, a poza tym istniejemy na tyle długo, że udało nam się już zbudować pewną markę. Ciężką pracą przez wiele lat dążyliśmy do osiągnięcia stanu obecnego i dzisiaj już możemy stwierdzić, że jesteśmy coca-colą polskiego porno. Mówisz cola — myślisz coca-cola. Mówisz hamburger — myślisz McDonald’s. Mówisz polskie porno — myślisz podrywacze.pl. Przez blisko 10 lat naszej działalności staliśmy się już chyba stałym elementem polskiego krajobrazu internetowego. Świadczy o tym nie tylko popularność naszych stron, ale także zainteresowanie różnych osób czy środowisk. Udzielamy już nie pierwszego wywiadu, a rok temu jedna ze studentek pisała o nas pracę magisterską i prosiła nas również o odpowiedź na wiele pytań. Poza tym bez wątpienia pomaga nam to, że robimy filmy polskie. Czy polski internauta nie chce oglądać smukłej Azjatki? Chce, ale tylko na zasadzie abstrakcji. To jest dla niego ciekawe, bo jest obce. Wiadomo, że 90% ludzi z naszego kraju nigdy nie będzie uprawiać seksu z Azjatką czy Murzynką, ani nawet cycatą blondyną z Kalifornii. To jest obcy świat. Tak samo jak oglądamy filmy z Hollywood, bo są to dobre filmy, ale to nie jest nasz świat, dlatego równie chętnie, a może i chętniej oglądamy filmy i seriale z Polski, które pokazują nasze podwórko. W naszym przypadku jest podobnie. Pokazujemy polskie realia, w naszych filmach grają Polacy i mówią po polsku. To jest bardzo bliskie. Ten chłopak wygląda jak mój kolega, a ta dziewczyna jak moja sąsiadka. Skoro on ją poderwał i <em>zaliczył,</em> to ja też mogę! To jest film, ale jednocześnie spory realizm. To nie są abstrakcyjne sytuacje rodem z kina. Tu nie ma palm, plaż z błękitną wodą, facetów w czarnym ferrari i kobiet z okładki Vogue’a. Tu jest polskie podwórko, choć trochę podkoloryzowane, bo wiadomo, że życie to życie, a film to film. W życiu nigdy nie idzie tak łatwo jak w filmie. (śmiech)</p>
<p><strong>PIANA: Polskie produkcje mają szansę przebić się na Zachodzie? Wiadomo, że filmy z różnych krajów różnią się stylem czy popularnymi fetyszami. Co wyróżnia polskie porno?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Polskie porno w takiej postaci jak nasza nie ma raczej szans na światowy sukces z prostej przyczyny. Tak jak polska piosenka nigdy nie będzie światowym przebojem, tak nie będzie też nim polskie porno. Nasze filmy uwzględniają lokalne warunki, o czym już mówiłem, i dla ludzi z innych krajów jest to niezrozumiałe. Musielibyśmy robić filmy uniwersalne i grane w języku angielskim, a wtedy nie różnilibyśmy się niczym od tysięcy filmów z całego świata, które powstają każdego tygodnia. Jedynym atutem polskich produkcji może być uroda naszych kobiet. Polki są naprawdę piękne i cieszą się ogromnym powodzeniem. Niestety polskie dziewczyny nie garną się do branży porno. Pieniądze nie są tu duże, za to polskie społeczeństwo wciąż nie dorosło do porno. Wszyscy oglądają, ale jak dziewczyna zagra w filmie, to już jest nazywana dziwką. Dlatego międzynarodową karierę w branży robią np. Czeszki, bo w Czechach jest inne podejście. Tam się nie piętnuje dziewczyn, tylko się je podziwia i dlatego dużo pięknych Czeszek występuje w filmach porno na całym świecie. Polki nie robią takich karier, bo choć jesteśmy dużym jak na Europę krajem, to jednak mamy bardzo mało chętnych i odważnych kobiet. Boją się stygmatyzacji w zakompleksionym społeczeństwie, które jednoznacznie określa dziewczyny występujące w branży erotycznej. Na szczęście nowe pokolenia polskich dziewczyn są już nieco inne. Mają więcej luzu i odwagi. Są dziewczyny, które decydują się na występ, bo to lubią. Skupiają się na tym, co pozytywne, czyli uwielbienie fanów, a odrzucają to, co negatywne, czyli obelgi i wyzwiska. W USA gwiazdy porno mają status celebrytek i może kiedyś u nas będzie podobnie.</p>
<p><strong>PIANA: Czy fabuła jest ważna? Skąd bierzecie pomysły na kolejne historie podrywu?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Pokutuje przekonanie, że w filmie porno scenariusz nie ma znaczenia, bo i tak wiadomo, czym to się skończy. Nawet mówi się, że coś jest<em> skomplikowane jak dialogi w filmie porno</em>, czyli jest proste i prymitywne albo nie ma tego wcale. Tymczasem w naszych filmach scenariusze są niezwykle ważne. Wiadomo, że odbiorca ogląda taki film głównie dla seksu, ale filmy z<a href="http://podrywacze.pl" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/podrywacze.pl?referer=');"> podrywacze.pl </a>mają tę cechę, że zanim dojdzie do seksu, wcześniej musi się coś wydarzyć. Musi nastąpić jakaś w miarę sensowna sytuacja, która doprowadzi do zbliżenia. Tym bardziej, że zależy nam na tym, aby te sytuacje były bardzo prawdopodobne. Dlatego czasem wymyślamy różne ciekawe historie, które staramy się potem przedstawić w filmie. Jest to stosunkowo trudne, gdyż takie wprowadzenie nie może być za długie. Stąd wiele uproszczeń i oskarżenia o prymitywność dialogów, ale my nie możemy ich zbytnio przeciągać. Aranżowanie sytuacji mającej doprowadzić do sceny z seksem nie może trwać dłużej niż kilka minut. W końcu jest to film porno, a nie kolejny odcinek <em>Klanu</em> czy <em>M jak miłość</em>. Często też o scenariuszu decydują warunki, w jakich mamy kręcić film. Kiedy mamy do dyspozycji luksusowy apartament, to musimy do niego dobrać odpowiedni scenariusz, kiedy jedziemy do lasu, to też sytuacja musi odpowiadać miejscu akcji. Dlatego czasem scenariusze są bardziej zawiłe, a czasem w zasadzie wcale ich nie ma, bo np. realizujemy film w formule castingu, gdzie dziewczyna zgłasza się do udziału w filmie, mówi kilka słów o sobie i następuje “egzamin”, czyli sprawdzenie umiejętności w praktyce. To też jest jakiś element różnorodności. W wielu przypadkach ograniczają nas także umiejętności aktorskie osób występujących. To nie są aktorzy po szkołach teatralnych czy filmowych. Ci ludzie czasem nie mają zupełnie talentu aktorskiego i choć dobrze wypadają przed kamerą w scenach z seksem, nie potrafią odegrać nawet prostej roli. Dlatego czasem lepiej zrezygnować z jakiejś kwestii czy sytuacji w filmie, bo lepiej jak czegoś nie będzie wcale, niż gdyby miało być to sztuczne czy nieprawdziwe.</p>
<p><strong>PIANA: Zdarzają się jakieś wpadki na planie, nieprzewidziane sytuacje?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Oczywiście, że nieprzewidziane sytuacje się zdarzają. Czasem mamy taką sytuację, że wszystko jest ustalone, ludzie przygotowani, sprzęt, lokale wynajęte, a tu na godzinę przed rozpoczęciem sesji dostajemy sms od dziewczyny, że ona jednak nie przyjedzie. I wszystko się wali. Tracimy czas, pieniądze i nerwy. Dlatego na ogół umawiamy kilka osób na jedną sesję. Nawet jak ktoś się nie stawi albo zrezygnuje, to są jeszcze inne osoby, z którymi realizujemy produkcję. Za jej organizację odpowiada producent i każdy z nich ma swój własny warsztat i sposób pracy. To oni dbają o to aby wszystko odbyło się jak należy. Są też czasem różnego rodzaju inne przypadki, które dezorganizują nam pracę. Np. dziewczyna miała dostać okres za tydzień, ale zestresowała się na planie i dostała w trakcie kręcenia pierwszej sceny. No i trzeba co chwila przerywać robotę i latać z chusteczkami, papierowymi ręcznikami albo wysyłać ją pod prysznic. Czasem też posłuszeństwa odmawia męski sprzęt. Niby wszystko ok, ale nagle odchodzi natchnienie i nie ma wzwodu. I po zdjęciach. Czekamy albo bierzemy innego faceta. Nasi producenci mieli też np. takie przypadki kiedy jechali na zdjęcia do innego miasta, bo akurat podpisaliśmy umowę z parą, która chciała wystąpić we własnym mieszkaniu. No i wszystko fajnie, zaczynamy zdjęcia, a tu się okazuje, że pan, który miał wystąpić w filmie, nałykał się jakichś dragów dla odwagi i dostał szału. Gonił z siekierą naszego kamerzystę i kazał wszystkim wypier… Było naprawdę nieprzyjemnie. Parę razy niszczyliśmy też meble. W czasie akcji na stole para narzuciła takie tempo, że stary stół nie wytrzymał i po prostu się rozsypał. Dziewczyna się trochę potłukła, ale dokończyła pracę (śmiech).</p>
<p><strong>PIANA: Czy jakaś dziewczyna zażądała kiedyś zdjęcia swojego epizodu ze strony?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Dziewczyna nie może zażądać usunięcia epizodu ze strony, gdyż podpisuje odpowiednie dokumenty. Działamy jak normalna firma, płacimy podatki, podpisujemy umowy, musimy mieć wszelkie dokumenty. Każdy podpisuje zgodę na publikację. Natomiast czasem się zdarza, że ktoś nas prosi o zdjęcie epizodu ze strony, bo dopadła go “sława” i “uwielbienie sąsiadów”. Wtedy osoba taka może film wykupić. Pokrywa koszty produkcji i przygotowania filmu do publikacji. W takim przypadku film znika ze strony, co niejednokrotnie miało już miejsce.</p>
<p><strong>PIANA: Nie oszukujmy się, w niektórych odcinkach pojawiają się elementy wręcz komediowe. Może stworzyliście nowy gatunek, comedy-porn? Czy te komiczne momenty są zamierzone czy wychodzą przypadkiem?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> To był nasz znak firmowy przez wiele lat. To właśnie też był jeden z elementów, które przyczyniły się do naszego sukcesu. Przy naszych filmach ludzie nie tylko podniecali się ze względu na treści porno, ale także wprawialiśmy ich w doskonały humor poprzez komediową formułę akcji. Dzisiaj jest już tego trochę mniej, ale jeśli mamy możliwość i okazję wprowadzenia do filmu jakiejś śmiesznej sytuacji, to nie unikamy tego.</p>
<p><a class="lightbox" title="podrywacze2 - Bolesław Chromry" href="http://www.pianamagazine.com/?attachment_id=3032"><img class="alignleft size-full wp-image-3032" title="podrywacze2 - Bolesław Chromry" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/09/podrywacze2.jpg" alt="" width="2345" height="1560" /></a></p>
<p><strong>PIANA:</strong> <strong>To może opowiedzcie coś o sobie. Zajmujecie się czymś jeszcze poza podrywaczami.pl? Jakie macie zainteresowania?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Oprócz podrywaczy mamy jeszcze kilka innych serwisów. <a href="http://podrywaczki.pl" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/podrywaczki.pl?referer=');">Podrywaczki.pl</a> (odwrócona formuła podrywaczy, gdzie dziewczyny podrywają facetów), <a href="blow-job.pl" target="_blank">blow-job.pl</a> - filmy z seksem oralnym, <a href="http://autosex.pl" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/autosex.pl?referer=');">autosex.pl</a> - filmy porno o podłożu motoryzacyjnym, czyli podryw na brykę, <a href="http://polskie-uczennice.pl" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/polskie-uczennice.pl?referer=');">polskie-uczennice.pl </a>- filmy porno z polskimi nastolatkami, <a href="http://masturbowanie.pl" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/masturbowanie.pl?referer=');">masturbowanie.pl </a>- polskie dziewczyny onanizują się przed kamerą, <a href="http://pornolia.pl" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/pornolia.pl?referer=');">pornolia.pl</a> - największy polski serwis z polskimi amatorkami, gdzie mamy już blisko 100 tys. zdjęć z polskimi dziewczynami. Ostatnio też rozwijamy nowy projekt pod nazwą<a href="http://sexi.pl" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/sexi.pl?referer=');"> sexi.pl</a> - to taki erotyczny facebook, czyli erotyczna społecznościówka. Ludzie wrzucają tam swoje amatorskie zdjęcia i filmy, można głosować na poszczególne profile, co tworzy rankingi najbardziej seksownych i popularnych użytkowników itd. Roboty mamy więc mnóstwo. Zresztą jest nas za dużo aby pisać o naszych zainteresowaniach. Przy podrywaczach pracuje łącznie kilkanaście osób i każdy ma jakieś zainteresowania. Ale na pewno nie jest to oglądanie filmów porno. Tego mamy dosyć w pracy (śmiech).</p>
<p><strong>PIANA: Ale oglądacie produkcje konkurencji?</strong></p>
<p>Bauman: Jesteśmy tą nieliczną grupą zawodową, która porno ogląda w pracy i to legalnie, i jeszcze za to nam płacą! Jest tego wystarczająco dużo, aby wolny czas poświęcać na inne rzeczy. Oglądamy oczywiście swoje produkcje, bo przy nich pracujemy, ale podpatrujemy także innych. Musimy wiedzieć, co jest aktualnie na czasie, jak się robi filmy w innych krajach, co lubią użytkownicy itd. Dlatego oglądamy różne produkcje w ramach dokształcania (śmiech). Na szczęście nasze własne filmy są na tyle unikatowe, że nie musimy się martwić i za wszelką cenę naśladować innych. Mamy własny styl, własny klimat itd.</p>
<p><strong>PIANA:</strong> <strong>Jak na fakt prowadzenia takiej strony reagują Wasi znajomi czy partnerki? Czy Wasze rodziny to akceptują?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Biznes jest biznes. Jeden prowadzi aptekę, a drugi stronę porno. Taka praca, choć oczywiście nie chwalimy się wszem i wobec, że robimy porno, bo ludzie różnie reagują. Nawet twoje pytanie świadczy o tym, że wydaje ci się to być czymś dziwnym i niezwykłym, że ktoś robi porno. Prowadzimy jako firma również inne przedsięwzięcia (poza branżą erotyczną), dlatego nie podpisujemy się nazwiskami pod naszym porno. Ludziom wydaje się, że jak ktoś robi porno, to jest zboczeńcem albo co najmniej seksoholikiem lub erotomanem. Dlatego nie afiszujemy się nazwiskami, bo nie chcemy zamykać sobie drogi do współpracy z różnymi urzędami czy instytucjami. Jesteśmy normalnymi ludźmi, którzy robią to, bo na tym zarabiają. Ja kończę pracę i wracam do domu, do żony i dzieci. Może inaczej wygląda sytuacja osób, które w naszych filmach występują, ale my jako producenci i dystrybutorzy żyjemy normalnie. Jestem jak lekarz. Przychodzę do pracy, przez cały dzień montuję filmy, robię materiały promocyjne, zajmuję się naszymi stronami, a potem wyłączam komputer i jadę do domu.</p>
<p><strong>PIANA: Lubicie swoją pracę?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Pewnie każdy z nas musiałby się na ten temat wypowiedzieć indywidualnie, gdyż jak już mówiłem, jest nas tu sporo i każdy zajmuje się czym innym. Są producenci, kamerzyści, informatycy, programiści, montażyści, graficy itd. Pewnie każdy lubi swoją pracę, bo inaczej robiłby coś innego. Ja osobiście uważam, że nic nie jest wieczne. Dzisiaj robimy to, może jutro coś innego. Na pewno się w swoją pracę angażujemy, bo nie wyobrażam sobie, aby robić coś na pół gwizdka. Na brak zaangażowania w pracę może sobie pozwolić jedynie polityk. Inni muszą zapieprzać na pełnym gazie. Inaczej wypadasz z gry. Takie czasy.</p>
<p><strong>PIANA: Zatem na koniec: na kogo zagłosujecie w nadchodzących wyborach?</strong></p>
<p><strong>Bauman:</strong> Musimy na kogoś zagłosować i na pewno gorąco zachęcamy wszystkich do udziału w wyborach. Klasa polityczna w Polsce śmierdzi szambem i zgnilizną i nie ma z czego wybierać, ale na pewno nie można wydać Polski politykom bez kontroli. Choć ciężko wybrać, bo oferta jaka jest, każdy widzi, niech to się jednak nie dzieje samo. Niech każdy z nas pójdzie i zagłosuje. Naprawdę każdy głos się liczy. Nie pozwólmy, aby ludzie, którzy otrzymali tysiąc głosów występowali potem w telewizji z przekonaniem, że są elitą i wybrańcami narodu. Niech reprezentują nas ci, którzy naprawdę otrzymali spore poparcie społeczeństwa, a nie ci, na których zagłosowała rodzina, bo nikt inny nie poszedł na wybory. O naszych sympatiach politycznych nie będę się wypowiadał, bo jak wiadomo, Polska jest podzielona i wolimy nie opowiadać się publicznie po żadnej ze stron, ale mamy swoje przekonania i na pewno będziemy głosować. Na szczęście w Sejmie nie będzie takich osób jak Marek Jurek, więc przynajmniej na razie (raczej) nie grozi nam delegalizacja porno w Polsce!</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p><em>Rozmawiała: Karolina Pietrzok (k.pietrzok@pianamagazine.com)<br />
Ilustracje: <a href="http://chromry.blogspot.com/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/chromry.blogspot.com/?referer=');">Bolesław Chromry </a></em></p>
<p> </p>
<p> </p>
<p><span style="font-family: 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"><span class="Apple-style-span" style="font-weight: 800;"><br />
</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/08/jeden-prowadzi-apteke-a-drugi-strone-porno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Maja Maciejewska “Truskawiec Łzawica” w Łączniku!</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/02/maja-maciejewska-truskawiec-lzawica-w-laczniku/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/02/maja-maciejewska-truskawiec-lzawica-w-laczniku/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Sep 2011 09:18:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Siemień</dc:creator>
				<category><![CDATA[Events]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=3021</guid>
		<description><![CDATA[Jak zwykle kulturalnie polecamy wydarzenia, na które warto się wybrać.   Tym razem wystawa z cyklu Gili Gili prezentuje: MAJA MACIEJEWSKA “TRUSKAWIEC ŁZAWICA” MAJA MACIEJEWSKA O SOBIE: “Przez ostatnich kilka lat zajmuje mnie opowiadanie konkretnych historii. Zmieniałam środki wyrazu (malarstwo, komiks, rzeźba, rysunek, projekt), tempo prac (kilka lat, kilka dni, miesięcy) gryzmole w łóżku, maluje w pracowni, notuje w busie, bazgrze u znajomych po imprezie. Czasem efekty wyglądają nieźle a czasem przypominają nieuporządkowaną aktywność maniaka, którego przytłacza wielość wątków. Mam nadzieje, że ten pokaz unaoczni mój trud zmuszania krnąbrnych bohaterek do tego żeby przez chwilkę nie uciekały. Wolno im dużo: mogą krążyć wokół tematu, dreptać, analizować, kichać, płakać, udawać, kłamać, chować to co cenne i czego oddać nie chcą, no i leżeć odłogiem na podłodze czekając aż samo przejdzie –pozwalam im na to w końcu są prawdziwymi bohaterkami.”]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright" title="gili gili prezentuje" src="http://gili-gili.com/skleptest/images/stories/g-g-prezentuje.jpg" alt="" width="343" height="322" />Jak zwykle kulturalnie polecamy wydarzenia, na które warto się wybrać.</p>
<p> </p>
<p>Tym razem wystawa z cyklu <em><strong>Gili Gili prezentuje</strong></em>:</p>
<p><strong>MAJA MACIEJEWSKA “TRUSKAWIEC ŁZAWICA”</strong></p>
<p>MAJA MACIEJEWSKA O SOBIE:</p>
<p>“Przez ostatnich kilka lat zajmuje mnie opowiadanie konkretnych historii. Zmieniałam środki wyrazu (malarstwo, komiks, rzeźba, rysunek, projekt), tempo prac (kilka lat, kilka dni, miesięcy) gryzmole w łóżku, maluje w pracowni, notuje w busie, bazgrze u znajomych po imprezie. Czasem efekty wyglądają nieźle a czasem przypominają nieuporządkowaną aktywność maniaka, którego przytłacza wielość wątków. Mam nadzieje, że ten pokaz unaoczni mój trud zmuszania krnąbrnych bohaterek do tego żeby przez chwilkę nie uciekały. Wolno im dużo: mogą krążyć wokół tematu, dreptać, analizować, kichać, płakać, udawać, kłamać, chować to co cenne i czego oddać nie chcą, no i leżeć odłogiem na podłodze czekając aż samo przejdzie –pozwalam im na to w końcu są prawdziwymi bohaterkami.”</p>
<p><a class="lightbox" title="Maja Maciejewska" href="http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/02/maja-maciejewska-truskawiec-lzawica-w-laczniku/294519_154258401324914_106736792743742_305333_2311927_n-1/"><img class="size-medium wp-image-3025 alignright" title="Maja Maciejewska" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/09/294519_154258401324914_106736792743742_305333_2311927_n-1-158x200.jpg" alt="" width="158" height="200" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/09/02/maja-maciejewska-truskawiec-lzawica-w-laczniku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>wystawa, potańcówka, premiera zeszytu</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/08/30/wystawa-potancowka-premiera-zeszytu/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/08/30/wystawa-potancowka-premiera-zeszytu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Aug 2011 09:57:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Siemień</dc:creator>
				<category><![CDATA[Events]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=3015</guid>
		<description><![CDATA[Piana zaprasza i poleca wystawę, potańcówkę i premierę zeszytu. Ten miks wydarzeń odbędzie się 23 września w SOLCU na ul. Solec 44 (w Warszawie rzecz jasna) Wśród uczestniczących rysowników znaleźliśmy znajome nam perełki polskiej ilustracj, jak Ola Niepsuj, Ada Buchholc czy Karolina Kotowska. Na plakacie napisane jest, że będzie też koncert. więcej info: www.zwyklezycie.blogspot.com]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piana zaprasza i poleca <strong>wystawę, potańcówkę i premierę zeszytu</strong>.</p>
<p>Ten miks wydarzeń odbędzie się 23 września w SOLCU na ul. Solec 44 (w Warszawie rzecz jasna)</p>
<p>Wśród uczestniczących rysowników znal<a class="lightbox" title="SOLEC" href="http://www.pianamagazine.com/?attachment_id=3016"><img class="alignright size-medium wp-image-3016" title="SOLEC" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/08/6092512903_24eccebc68_b-124x200.jpg" alt="" width="124" height="200" /></a>eźliśmy znajome nam perełki polskiej ilustracj, jak <strong>Ola Niepsuj</strong>, <strong>Ada Buchholc</strong> czy <strong>Karolina Kotowska</strong>.</p>
<p>Na plakacie napisane jest, że będzie też koncert.</p>
<p>więcej info: <a href="www.zwyklezycie.blogspot.com">www.zwyklezycie.blogspot.com</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/08/30/wystawa-potancowka-premiera-zeszytu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Monika Chlebek w galerii Łącznik</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/07/29/monika-chlebek-w-galerii-lacznik/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/07/29/monika-chlebek-w-galerii-lacznik/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jul 2011 16:47:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Siemień</dc:creator>
				<category><![CDATA[Events]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=3010</guid>
		<description><![CDATA[Galeria Łącznik zaprasza na wernisaż wystawy “Sojusz białych ścian”  Moniki Chlebek (o której piszemy w ostatnim numerze) Wystawa z cyklu “Blok startowy”. 2 sierpnia (wtorek) o godz. 18.00 Plac Matejki 4/12 Kraków   Monika Chlebek Urodzona w 1986 roku w Krakowie. Jest absolwentką krakowskiej ASP, tegoroczną dyplomantką w pracowni malarstwa prof. Leszka Misiaka. Współpracuje z Galerią Zderzak w Krakowie. Zajmuje się głównie malarstwem. Prowadzi blog: http://monikachlebek.blogspot.com/   “Sojusz białych ścian” “Człowiek jednak musi mieć odwagę w ciemnościach swojego labiryntu zabłądzić, w tych bowiem ciemnościach dzieją się nieczyste czary, on zaś będzie je w stanie unicestwić jedynie wtedy, gdy nie będzie od nich uciekał, gdy ich w sobie nie zamuruje, gdy przed sobą roztworzy swoje piekło, miejsce wylegania się i zawiązywania owych czarów.” Marko Ristić   Wystawa czynna od 02.08.2011 do 16.08.2011 wt-pt. 14.00–17.00 Info: organizator www.22km.pl  ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Galeria Łącznik</strong> zaprasza na wernisaż wystawy “Sojusz białych ścian” <strong> Moniki Chlebek</strong> (o której piszemy w ostatnim numerze) Wystawa z cyklu “Blok startowy”.</p>
<p>2 sierpnia (wtorek) o godz. 18.00</p>
<p>Plac Matejki 4/12 Kraków<a class="lightbox" title="Sojusz białych ścian" href="http://www.pianamagazine.com/?attachment_id=3011"><img class="alignright size-medium wp-image-3011" title="Sojusz białych ścian" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/07/ulotka-22kmok-143x200.jpg" alt="" width="143" height="200" /></a></p>
<p> </p>
<p><strong>Monika Chlebek</strong><br />
Urodzona w 1986 roku w Krakowie. Jest absolwentką krakowskiej ASP, tegoroczną dyplomantką w pracowni malarstwa prof. Leszka Misiaka. Współpracuje z Galerią Zderzak w Krakowie. Zajmuje się głównie malarstwem. Prowadzi blog: <a href="http://monikachlebek.blogspot.com/" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/monikachlebek.blogspot.com/?referer=');">http://monikachlebek.blogspot.<wbr>com/</wbr></a></p>
<p> </p>
<p><strong>“Sojusz białych ścian”</strong></p>
<p>“Człowiek jednak musi mieć odwagę w ciemnościach swojego labiryntu zabłądzić, w tych bowiem ciemnościach dzieją się nieczyste czary, on zaś będzie je w stanie unicestwić jedynie wtedy, gdy nie będzie od nich uciekał, gdy ich w sobie nie zamuruje, gdy przed sobą roztworzy swoje piekło, miejsce wylegania się i zawiązywania owych czarów.” Marko Ristić</p>
<p> </p>
<p>Wystawa czynna od 02.08.2011 do 16.08.2011</p>
<p>wt-pt. 14.00–17.00</p>
<p><em>Info: organizator</em></p>
<p><a href="http://www.22km.pl/" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.22km.pl/?referer=');">www.22km.pl</a></p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/07/29/monika-chlebek-w-galerii-lacznik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krótkie Historie — Edycja Czwarta!</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/30/krotkie-historie-edycja-czwarta/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/30/krotkie-historie-edycja-czwarta/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Jun 2011 06:53:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Siemień</dc:creator>
				<category><![CDATA[Events]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=2946</guid>
		<description><![CDATA[4 TARGI ILUSTRACJI i KOMIKSU ALTERNATYWNEGO 1 — 3 lipca 2011 Zbiornik Kultury / Kraków Uczestnicy: Łukasz Belcarski, Ewa Borysewicz, Paweł FRM Borkowski, Bolesław Chromry, Fanaberje Dizajn, Nina Gregier, Gili Gili, Justyna Gryglewicz, Kurara, Agata Leszczyńska, Trevor Phillips, Agnieszka Piksa, Magdalena Sawicka, Helena Siemińska, Victor Soma, Kamil Tatara, Mikołaj Tkacz, Kasia Walentynowicz, Ola Woldańska, Kuba Woynarowski   PROGRAM: PIĄTEK / 1 LIPCA 18.00 — 21.00 / TARGI 18.00 / WERNISAŻ   SOBOTA / 2 LIPCA 12.00 — 20.00 / TARGI 16.00 / PREZENTACJA KOLEKTYWU “KURARA” ( www.kurara.pl ) (prowadzenie: Victor Soma)   NIEDZIELA / 3 LIPCA 12.00 — 20.00 / TARGI 12.00 — 14.00 / METAMORFOZY — WARSZTATY DLA DZIECI (prowadzenie: Helena Siemińska / Damian Siemień)   Organizatorzy: ORBIS PICTUS (Damian Siemień / Helena Siemińska / Kuba Woynarowski) ZBIORNIK KULTURY   wydarzenie na facebooku    ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright" title="KH" src="http://2.bp.blogspot.com/_K65vgbyZnt8/TVFOL4IjSgI/AAAAAAAAAFE/lt5Q_3mHruU/s250/KH-logo-2.jpg" alt="" width="250" height="135" /><strong>4 TARGI ILUSTRACJI i KOMIKSU ALTERNATYWNEGO</strong></p>
<p><strong>1 — 3 lipca 2011</strong><br />
<strong>Zbiornik Kultury / Kraków</strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Uczestnicy:</strong><br />
Łukasz Belcarski, Ewa Borysewicz, Paweł FRM Borkowski, Bolesław Chromry, Fanaberje Dizajn, Nina Gregier,<br />
Gili Gili, Justyna Gryglewicz, Kurara, Agata Leszczyńska, Trevor Phillips, Agnieszka Piksa, Magdalena Sawicka,<br />
Helena Siemińska, Victor Soma, Kamil Tatara, Mikołaj Tkacz, Kasia Walentynowicz, Ola Woldańska, Kuba Woynarowski</p>
<p> </p>
<p><strong>PROGRAM:</strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>PIĄTEK / 1 LIPCA</strong></p>
<p>18.00 — 21.00 / TARGI</p>
<p>18.00 / WERNISAŻ</p>
<p> </p>
<p><strong>SOBOTA / 2 LIPCA</strong></p>
<p>12.00 — 20.00 / TARGI</p>
<p>16.00 / PREZENTACJA KOLEKTYWU “KURARA” ( www.kurara.pl )<br />
(prowadzenie: Victor Soma)</p>
<p> </p>
<p><strong>NIEDZIELA / 3 LIPCA</strong></p>
<p>12.00 — 20.00 / TARGI</p>
<p>12.00 — 14.00 / METAMORFOZY — WARSZTATY DLA DZIECI<br />
(prowadzenie: Helena Siemińska / Damian Siemień)</p>
<p> </p>
<p><strong>Organizatorzy:</strong><br />
ORBIS PICTUS (Damian Siemień / Helena Siemińska / Kuba Woynarowski)<br />
ZBIORNIK KULTURY</p>
<p> </p>
<p><a href="http://www.facebook.com/event.php?eid=235724186457562" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.facebook.com/event.php?eid=235724186457562&amp;referer=');">wydarzenie na facebooku</a></p>
<p> </p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/30/krotkie-historie-edycja-czwarta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ostatnie pożegnanie</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/29/ostatnie-pozegnanie/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/29/ostatnie-pozegnanie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Jun 2011 13:30:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karolina Pietrzok</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[wolf parade]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=2949</guid>
		<description><![CDATA[30 maja Wolf Parade wyszli na scenę klubu The Commodore w Vancouver i zagrali swój ostatni koncert, łamiąc tym samym moje wrażliwe serduszko. Oczy zaszły łzami, bo nigdy nie było mi dane zobaczyć ich na żywo, choć przecież tyle razy wydawało się, że nic nie stanie już na przeszkodzie. Koncert w Polsce został paskudnie odwołany DWA RAZY (w tym raz, gdy byłam już umówiona na wywiad ze Spencerem, mieliśmy rozmawiać o muzyce, opowiadać sobie kawały i zostawać najlepszymi przyjaciółmi). Raz wybierałam się do Pragi czy innego Berlina, lecz ostatecznie wygrały inne zajęcia i przekonanie, że kto jak kto, ale Wolf Parade musi odwiedzić nasz nadwiślański kraj prędzej czy później (chociażby dlatego, że afekt dla nich podziela ekipa Front Row Heroes). Niechaj będzie to dla nas nauka na całe życie! Nie należy odkładać realizacji planów, bo potem okazuje się, że niektórzy wolą grać w piwnicy na klawiszach swoje 30-minutowe post-drum’n’bassowe (cokolwiek to właściwie znaczy) kompozycje niż przylecieć i zagrać kilka hitów ku radości tłumów. A tak było w Vancouver w ten mroczny dzień: Och, Spencer. Dlaczego nie chcesz już grać moich ulubionych piosenek, dlaczego ważysz dwa razy więcej niż w dniu, w którym Cię poznałam, dlaczego mówisz w wywiadach, że Wolf [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a class="lightbox" title="Wolf Parade" href="http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/29/ostatnie-pozegnanie/wolfparade/"><img class="alignright size-medium wp-image-2956" title="Wolf Parade" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/06/wolfparade-200x196.jpg" alt="" width="200" height="196" /></a>30 maja <b>Wolf Parade </b>wyszli na scenę klubu The Commodore w Vancouver i zagrali swój ostatni koncert, łamiąc tym samym moje wrażliwe serduszko. Oczy zaszły łzami, bo nigdy nie było mi dane zobaczyć ich na żywo, choć przecież tyle razy wydawało się, że nic nie stanie już na przeszkodzie. Koncert w Polsce został paskudnie odwołany DWA RAZY (w tym raz, gdy byłam już umówiona na wywiad ze Spencerem, mieliśmy rozmawiać o muzyce, opowiadać sobie kawały i zostawać najlepszymi przyjaciółmi). Raz wybierałam się do Pragi czy innego Berlina, lecz ostatecznie wygrały inne zajęcia i przekonanie, że kto jak kto, ale Wolf Parade musi odwiedzić nasz nadwiślański kraj prędzej czy później (chociażby dlatego, że afekt dla nich podziela ekipa Front Row Heroes).<br />
Niechaj będzie to dla nas nauka na całe życie! Nie należy odkładać realizacji planów, bo potem okazuje się, że niektórzy wolą grać w piwnicy na klawiszach swoje 30-minutowe post-drum’n’bassowe (cokolwiek to właściwie znaczy) kompozycje niż przylecieć i zagrać kilka hitów ku radości tłumów.</p>
<p>A tak było w Vancouver w ten mroczny dzień:</p>
<div style="text-align: center;">
<iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/92p2_cUAAeA" width="560"></iframe></div>
<div style="text-align: center;">
<iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/YUrXWx_SBT8" width="560"></iframe></div>
<p>Och, Spencer. Dlaczego nie chcesz już grać moich ulubionych piosenek, dlaczego ważysz dwa razy więcej niż w dniu, w którym Cię poznałam, dlaczego <a href="http://www.theglobeandmail.com/news/arts/music/spencer-krug-on-the-future-of-wolf-parade/article2041961/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.theglobeandmail.com/news/arts/music/spencer-krug-on-the-future-of-wolf-parade/article2041961/?referer=');">mówisz w wywiadach</a>, że Wolf Parade nie ma już przyszłości? Wszak wiesz już, że<i> Expo 86 </i>została przez czytelników Pitchforka umieszczona wśród <a href="http://www.pitchfork.com/features/staff-lists/7892-2010-pitchfork-readers-poll/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.pitchfork.com/features/staff-lists/7892-2010-pitchfork-readers-poll/?referer=');">10 najbardziej niedocenionych płyt roku 2010</a>. Lessie, wróć.</p>
<p>[Koncert w Vancouver zakończył się wejściem fanów na scenę, co byłoby niebywale wzruszające i zapewne łza po policzku by spłynęła, gdyby nie fakt, iż towarzyszyło temu wykonanie <i>Knocking on Heaven’s Door</i>, od czego powariowały moje czujniki zażenowania, więc nie umieszczam].<br />
<i><br />
</i><br />
Będę tęsknić!</p>
<div style="text-align: center;">
<iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/2w2EgWrE394" width="425"></iframe></p>
<div style="text-align: left;">
Na pociechę: połówka Wolf Parade w postaci<a href="http://wolfparade.nonstuff.com/2011/06/20/tour-updates/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/wolfparade.nonstuff.com/2011/06/20/tour-updates/?referer=');"> <b>Handsome Furs</b> odwiedza nas znów</a>, już w październiku, to drugi raz w tym roku! (To ta połówka, w której nie ma Spencera Kruga, nie widać też Polski na rozpisce <b>Moonface</b>).</p>
<div style="text-align: center;">
&lt;3 &lt;3 &lt;3 </div>
</div>
</div>
<div style="text-align: center;">
<iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/dxIO6L0uHjM" width="425"></iframe></div>
<div><em>Autor: Karolina Pietrzok</em></div>
<div><em>tekst pochodzi ze strony <a href="http://www.grabcanada.blogspot.com/" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.grabcanada.blogspot.com/?referer=');">grabcanada.blogspot.com</a></em></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/29/ostatnie-pozegnanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozdajemy wejściówki na Green Zoo Festival!</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/22/rozdajemy-wejsciowki-na-green-zoo-festival/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/22/rozdajemy-wejsciowki-na-green-zoo-festival/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Jun 2011 12:52:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Siemień</dc:creator>
				<category><![CDATA[Events]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=2935</guid>
		<description><![CDATA[Ok, mamy do rozdania dwa karnety na krakowski Green Zoo Fest! (Więcej o festivalu) Aby stać się szczęśliwym posiadaczem karnetu, wystarczy poprawnie odpowiedzieć na to łatwe pytanie: Ile płyt ma na swoim koncie Basia Bułat? Odpowiedzi ślijcie na konkursy@pianamagazine.com do czwartku (23.06). W tytule wpiszcie ‘zoo’. O godzinie 22 włączamy maszynę losującą. Powodzenia!  ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a class="lightbox" title="Basia Bulat" href="http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/22/rozdajemy-wejsciowki-na-green-zoo-festival/basia-bulat_foto_small/"><img class="alignleft size-medium wp-image-2936" title="Basia Bulat" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/06/Basia-Bulat_Foto_Small-200x133.jpg" alt="" width="200" height="133" /></a></p>
<p>Ok, mamy do rozdania dwa karnety na krakowski Green Zoo Fest!</p>
<p><a href="http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/08/2864/">(Więcej o festivalu)</a></p>
<p>Aby stać się szczęśliwym posiadaczem karnetu, wystarczy poprawnie odpowiedzieć na to łatwe pytanie:</p>
<p><strong>Ile płyt ma na swoim koncie Basia Bułat?</strong></p>
<p>Odpowiedzi ślijcie na<span style="text-decoration: underline;"> konkursy@pianamagazine.com</span> do czwartku (23.06). W tytule wpiszcie ‘zoo’. O godzinie 22 włączamy maszynę losującą.</p>
<p>Powodzenia!</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/22/rozdajemy-wejsciowki-na-green-zoo-festival/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na zdrowie!</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/11/na-zdrowie/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/11/na-zdrowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Jun 2011 10:53:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piana Magazine</dc:creator>
				<category><![CDATA[Popkultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=2924</guid>
		<description><![CDATA[Życie to nie baśń tęczowa. Zwykłe życie tym bardziej. Przedstawiamy skrótowy przegląd Warszawy pijącej i pijanej.   Zwykli ludzie.   Nikola, rocznik 1994. Nikola urodziła się w 1994, który według japońskiego kalendarza astrologicznego był rokiem psa. W 1994 Kurt Cobain popełnił samobójstwo, Kasia Kowalska zaczynała śpiewać smutne piosenki, a TVP wyemitowało pierwszy odcinek „Mody na sukces”. Od kilku lat Nikola jest wierna różowemu kolorowi włosów, który pasuje do jej zagranicznego nazwiska i rzadkiego w Polsce imienia. Nikola jest fanką zespołu Crystal Castles. Na koncerty chodzi z przyjaciółką od serca oraz uzbierać w kilkanaście minut na dwa piwa, prosząc o dwadzieścia groszy.   Krystyna, która ma przed sobą całe pół życia. Pani Krystyna zabrania do siebie mówić do siebie per „pani”, a zatem – Krystyna, Krysia najlepiej, mieszka na Pradze. Uwielbia nocne zabawy i alkohol. W kolejce po trunki krótko po północy podrywa do tańca przypadkowego chłopca – również kolejkowicza. I już cały sklep śpiewy – Krysia w siódmym niebie. Oprzytomniała dopiero na „gorzko gorzko”. „Gdzie gorzko? Za młode toto”. Wychodzimy na zewnątrz zostawiając młodzieńca. - Ty Krysia przecież wcale stara nie jesteś. - Pewnie, że nie. Całe pół życia przede mną. We wrześniu 54 kończę. Ale już prababką jestem, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a class="lightbox" title="Denaturat" href="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/06/Denaturat.jpg"><img class="alignright size-large wp-image-2928" title="Denaturat" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/06/Denaturat-189x300.jpg" alt="" width="189" height="300" /></a>Życie to nie baśń tęczowa. Zwykłe życie tym bardziej. Przedstawiamy skrótowy przegląd Warszawy pijącej i pijanej.</strong></p>
<p> </p>
<p><strong>Zwykli ludzie.</strong></p>
<p> </p>
<p><em>Nikola, rocznik 1994.</em></p>
<p>Nikola urodziła się w 1994, który według japońskiego kalendarza astrologicznego był rokiem psa. W 1994 Kurt Cobain popełnił samobójstwo, Kasia Kowalska zaczynała śpiewać smutne piosenki, a TVP wyemitowało pierwszy odcinek „Mody na sukces”.</p>
<p>Od kilku lat Nikola jest wierna różowemu kolorowi włosów, który pasuje do jej zagranicznego nazwiska i rzadkiego w Polsce imienia.</p>
<p>Nikola jest fanką zespołu Crystal Castles. Na koncerty chodzi z przyjaciółką od serca oraz uzbierać w kilkanaście minut na dwa piwa, prosząc o dwadzieścia groszy.</p>
<p> </p>
<p><em>Krystyna</em>, która ma przed sobą całe pół życia.</p>
<p>Pani Krystyna zabrania do siebie mówić do siebie per „pani”, a zatem – Krystyna, Krysia najlepiej, mieszka na Pradze. Uwielbia nocne zabawy i alkohol. W kolejce po trunki krótko po północy podrywa do tańca przypadkowego chłopca – również kolejkowicza. I już cały sklep śpiewy – Krysia w siódmym niebie. Oprzytomniała dopiero na „gorzko gorzko”. „Gdzie gorzko? Za młode toto”. Wychodzimy na zewnątrz zostawiając młodzieńca.</p>
<p>- Ty Krysia przecież wcale stara nie jesteś.</p>
<p>- Pewnie, że nie. Całe pół życia przede mną. We wrześniu 54 kończę. Ale już prababką jestem, a to zobowiązuje.</p>
<p>Krysia miała jednego męża. Przez rok. Obiecała sobie, że więcej mężów mieć nie będzie. Jej wnuczka urodziła syna trzy miesiące temu.</p>
<p> </p>
<p><strong>Zwykłe miejsca.</strong></p>
<p> </p>
<p><em>Carington</em> — sklep monopolowy na rogu ulic Sobieskiego i Grottgera w Warszawie.</p>
<p>- Skąd nazwa? Był pan fanem serialu “Dynastia”? — pytamy właściciela.</p>
<p>- Nie, tak dwadzieścia lat temu żona wymyśliła i zostało.</p>
<p>- To żona była fanką “Dynastii” i Blake’a Caringtona?</p>
<p>- A nie wiem, to już tak dwadzieścia lat jest.</p>
<p>- A wie pan, że będzie film fabularny “Dynastia”?</p>
<p>- No coś tam słyszałem.</p>
<p>- Czyli nazwa się aktualizuje, cieszy się pan?</p>
<p>- A nie wiem, czy się cieszę czy się nie cieszę. Od dwudziestu lat ten sklep tu jest i może jeszcze postoi.</p>
<p> </p>
<p><strong>Zwykłe rzeczy.</strong></p>
<p> </p>
<p><em>Denaturat </em>czyli spirytus skażony. Skażony substancjami uniemożliwiającymi spożycie, mimo tego spożywany w sytuacjach ekstremalnych. Cena: 3,99.</p>
<p><em>Woda brzozowa</em>. Produkt zalecany do profilaktycznego stosowania w przypadku włosów ze skłonnością do łupieżu. W efekcie włosy są puszyste, miękkie i błyszczące. Ceniona przez konsumentów za naturalną barwę nie wymagającą przelewania przez pieczywo. Dostępna w każdym dobrym kiosku. Cena: 4,50.</p>
<p> </p>
<p><em>Tekst i foto: Agata Napiórska i Marta Mach.<br />
</em><em>Autorki prowadzą bloga www.zwyklezycie.blogspot.com</em></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/11/na-zdrowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koncert Bachelorette</title>
		<link>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/08/koncert-bachelorette/</link>
		<comments>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/08/koncert-bachelorette/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jun 2011 11:05:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Grzegorz Ostrowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Events]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pianamagazine.com/?p=2885</guid>
		<description><![CDATA[BACHELORETTE TO SOLOWY PROJEKT ANNABEL ALPERS, OBEJMUJĄCY NAGRANIA I WYSTĘPY NA ŻYWO. Bachelorette Wejście: free w ramach Gadającego Psa!!! Annabel pochodzi z Nowej Zelandii, ale obecnie mieszka na wschodnim wybrzeżu USA. Rozwijała swój talent w kultowych zespołach (takich jak psychodeliczny surf skład Hawaii Five-O, Space Dust i Hiss Explosion), później ukończyła podyplomowe studia kompozycji w dziedzinie komputerowo generowanej muzyki na Uniwersytetach Canterbury i Auckland. Po studiach Annabel wróciła do tego, co kocha najbardziej — grania psychodelicznej popowej muzyki. I tak na scenie w 2005 roku pojawiła się Bachelorette. Swoje zapierające dech w piersiach występy na żywo budowała wtedy na systemie trzech starych monitorów kineskopowych, które pożyczała na trasie od znajomych albo znajdowała na śmietnikach i zagraconych komisach w kolejnych miastach. Na scenie cały ten system symultanicznie wyświetlał wzory fal i inne wizualizacje, zsynchronizowane z nagranymi instrumentami, podczas gdy Annabel śpiewała i grała dodatkowe partie. Choć trzecia długogrająca płyta Bachelorette (‘Bachelorette’), nagrana została na Ziemi – w angielskim Oksfordzie, Tripolisie w Libii i amerykańskim Milwood – wydaje się, że jej brzmienie równie dobrze mogło powstać na jednej z surrealistycznych galaktyk, albo przepływając przez matryce chłodno oświetlonych ścieżek neuronowych. Te podróże pobrzmiewają uczuciem kłującej samotności i dają Annabel przestrzeń do tworzenia swoich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a class="lightbox" title="Bachelorette" href="http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/08/koncert-bachelorette/bachelorette/"><img class="alignright size-large wp-image-2890" title="Bachelorette" src="http://www.pianamagazine.com/wp-content/uploads/2011/06/Bachelorette-236x300.jpg" alt="" width="236" height="300" /></a>BACHELORETTE TO SOLOWY PROJEKT ANNABEL ALPERS, OBEJMUJĄCY NAGRANIA I WYSTĘPY NA ŻYWO.</strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><a href="http://3voor12.vpro.nl/speler/luisterpaal/44774063#luisterpaal.44774063 http://www.vimeo.com/23808486" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/3voor12.vpro.nl/speler/luisterpaal/44774063_luisterpaal.44774063_http_//www.vimeo.com/23808486?referer=');">Bachelorette</a></p>
<p><strong>Wejście: free w ramach Gadającego Psa!!!</strong></p>
<p><strong> </strong><br />
Annabel pochodzi z Nowej Zelandii, ale obecnie mieszka na wschodnim wybrzeżu USA. Rozwijała swój talent w kultowych zespołach (takich jak psychodeliczny surf skład Hawaii Five-O, Space Dust i Hiss Explosion), później ukończyła podyplomowe studia kompozycji w dziedzinie komputerowo generowanej muzyki na Uniwersytetach Canterbury i Auckland. Po studiach Annabel wróciła do tego, co kocha najbardziej — grania psychodelicznej popowej muzyki. I tak na scenie w 2005 roku pojawiła się Bachelorette.<br />
Swoje zapierające dech w piersiach występy na żywo budowała wtedy na systemie trzech starych monitorów kineskopowych, które pożyczała na trasie od znajomych albo znajdowała na śmietnikach i zagraconych komisach w kolejnych miastach. Na scenie cały ten system symultanicznie wyświetlał wzory fal i inne wizualizacje, zsynchronizowane z nagranymi instrumentami, podczas gdy Annabel śpiewała i grała dodatkowe partie.<br />
Choć trzecia długogrająca płyta Bachelorette (‘Bachelorette’), nagrana została na Ziemi – w angielskim Oksfordzie, Tripolisie w Libii i amerykańskim Milwood – wydaje się, że jej brzmienie równie dobrze mogło powstać na jednej z surrealistycznych galaktyk, albo przepływając przez matryce chłodno oświetlonych ścieżek neuronowych. Te podróże pobrzmiewają uczuciem kłującej samotności i dają Annabel przestrzeń do tworzenia swoich pięknych, minimalistycznych, elektro-psycho-popowych piosenek, utkanych z przeplatających się głosów i kakofonii rozstrojonych dźwięków.<br />
‘Bachelorette’ został zmiksowany przez Nicholasa Vernhesa (tego samego, który zajmował się albumami Animal Collective i Beach House) w jego studio Rare Book Room w Brooklynie.<br />
Annabel grała liczne trasy koncertowe na całym świecie, często wspierając takie gwiazdy jak Beach House, Joanna Newsom, Peter Bjorn and John, Bonnie ‘Prince’ Billy czy Animal Collective.<br />
Bachelorette zagra swój jedyny koncert w Polsce, w ramach trasy promującej nowy album, już 16 czerwca 2011 w Klubie Piękny Pies w ramach cyklicznej imprezy Gadający Pies.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pianamagazine.com/index.php/2011/06/08/koncert-bachelorette/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

