Ich produkcje mają rzesze fanów. Dyskusje na ich forum nigdy nie zamierają, każdy użytkownik ma swój ulubiony epizod, najśmieszniejszą odzywkę, najgorętszą dziewczynę. A w filmie? Jest swojsko, tło dla erotycznych wygibasów stanowią wnętrza z meblościanką i zieloną tapetą, aktorzy z twarzy podobni zupełnie do nikogo wygłaszają niezapomniane kwestie. Kto za tym stoi? Do bólu legalna firma prowadzona przez grupę rzetelnych profesjonalistów. Z Baumanem z serwisu podrywacze​.pl rozmawia Karolina Pietrzok.

 

PIANA: Waszą pierwszą produkcją, jaką zobaczyłam, była epicka opowieść o pościgu za złodziejem torebek na klatce schodowej, która kończy się oczywiście stosunkiem z bandytą w piwnicy. Z tego filmu pochodzą mądrości życiowe, które do dziś pamiętamy, czyli że przeciwnikowi drogę najlepiej przeciąć windą i że dokumenty są najważniejsze. Przyznam, że video to zrobiło na mnie wielkie wrażenie! Do rzeczy jednak: cała akcja ma miejsce w zwykłym polskim wieżowcu, jakich na osiedlach wiele. Nie baliście się wizyty dozorcy? Czy ponętna blondynka nie opierała się graniu wśród trutek na szczury? Jak to zorganizowaliście?

Bauman: Ten film, jak większość naszych pierwszych produkcji, powstawał raczej spontanicznie. Był jakiś pomysł, zarys, nazwijmy to: scenariusza, a reszta była realizowana na tzw. żywioł. Wiele osób zarzucało nam, że to amatorka, wiocha, żenada itd. Tymczasem ten sposób realizowania filmów porno przyczynił się do naszego sukcesu, bo było to po pierwsze coś nowego, a po drugie było to nasze polskie. To, że właśnie takie filmy kręcone były w piwnicach polskich obskurnych wieżowców spowodowało, że te filmy były po prostu prawdziwe. To były historyjki, które może przeżyć każdy z nas. Nikt nie miał oporów przed tym żaby odbyć stosunek w brudnej piwnicy, bo to jest Polska. Nie żyjemy na co dzień na rajskiej wyspie pośród palm, tylko na brudnych polskich osiedlach, zatem i seks uprawia się w takich warunkach. Zresztą to były nasze początki — jakieś 8 czy 9 lat temu, były nieco inne realia. Inna była Polska, więc i nasze filmy były, jakie były. Dzisiaj wygląda to już zupełnie inaczej.

PIANA: Filmów na waszej stronie jest mnóstwo, czy zatem łatwo o chętne amatorki? Ile zgłoszeń otrzymujecie? I czy to naprawdę są amatorki?

Bauman: Zgłoszeń otrzymujemy sporo, ale też nasi producenci sami wyszukują chętne osoby. Na początku braliśmy w zasadzie każdą chętną kandydatkę. Dzisiaj selekcja jest bardziej wnikliwa. Trudniej znaleźć odpowiednie osoby, ale postawiliśmy sobie pewne minimum, poniżej którego nie chcemy schodzić. Mam na myśli tutaj wygląd, warunki fizyczne aktorów itd. Czy to są amatorki? Tak — w Polsce nie ma rozwiniętego przemysłu porno, zatem 99% osób występujących w takich produkcjach to amatorzy. Występują po raz pierwszy lub drugi przed kamerą. Poza tym, wbrew obiegowej opinii, nie są to dziewczyny trudniące się prostytucją. Do dzisiaj wystąpiło dla nas kilkaset dziewczyn i może 1% z nich dorabia jako panie do towarzystwa. U nas pojawiają się głównie osoby, które chcą zarobić pieniądze i lubią występować.

PIANA: Mężczyźni też się zgłaszają?

Bauman: Mężczyzn zgłasza się pięć razy więcej niż kobiet, a może nawet i dziesięć razy więcej. Jednak paradoksalnie 1 na 30 się nadaje do tej roboty. Większość facetów myśli, że granie w filmie porno to czysta przyjemność. Nie widzą różnicy pomiędzy oglądaniem filmu a występowaniem w nim. Tymczasem potem okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Trzeba być naprawdę niezłym kozakiem, aby odbyć np. w czasie dwóch godzin cztery pełne stosunki seksualne z pełnym wzwodem i wytryskiem, i to w dodatku nie w domowym zaciszu, ale na planie filmowym, gdzie są światła, wizażystka i facet z kamerą, który trzyma ją między twoimi nogami. Niejeden macho wysypał nam się już na planie. Dlatego jeśli chodzi o męską obsadę, bazujemy na stałej grupie zaufanych i sprawdzonych facetów, którzy znają się na tej robocie. Wiele osób zarzuca nam, że ciągle grają ci sami goście, ale niestety lepiej dla filmu, aby po raz kolejny zagrał w nim ten sam, ale dobry aktor, niż amator, który położy nam większość scen i w końcu cały film.

PIANA: Widziałam odcinki rozgrywające się gdzieś w Anglii. Czy podrywacze​.pl to już projekt na skalę międzynarodową? Wyruszycie nagrywać też w innych krajach?

Bauman: Filmy kręcone w Londynie to była taka jednorazowa akcja jednego z naszych producentów, który pojechał do Angli i postanowił nagrać kilka filmów. Z tej wycieczki mamy jednak w naszej kolekcji występ światowej gwiazdy porno o pseudonimie Rio Maria, która zgodziła się zagrać w naszym filmie. Czasem zdarzały się takie wyjazdowe sesje. Mamy niektóre filmy kręcone w Egipcie czy w Tunezji.

PIANA: Jak wiadomo, darmowego porno w internecie jest zatrzęsienie, pełne wersje waszych filmów są tymczasem płatne. Czy ktoś jeszcze płaci za takie nagrania? Da się na tym zarobić? Robicie to dla kasy czy to Wasze hobby?

Bauman: Robimy to wyłącznie dla pieniędzy. To nie pierwszy wywiad, którego udzielamy różnym dziennikarzom (także z ogólnopolskich mediów mainstreamowych) i zawsze widzę ten zawód w ich oczach, kiedy okazuje się, że nie jesteśmy grupą zboczeńców biegających z kamerą i nagrywających porno w ramach hobby, tylko profesjonalnie działającą firmą zatrudniającą informatyków, programistów, webmasterów, osoby od marketingu i promocji itd. Czy można na tym zarobić? Zarabiamy na tym od 10 lat, więc się da, ale nie jesteśmy milionerami. Zalew darmowego porno w sieci zabija ten biznes. Coraz mniej jest pieniędzy na nowe produkcje. Nas ratuje to, że mamy ekskluzywny content — i to polski content. Sami produkujemy filmy, które można obejrzeć tylko u nas. To sprawia, że naszych filmów nie ma na redtubie czy youporn, a jeśli są, to pojedyncze odcinki. Oczywiście wyniszczają nas torrenty, chomiki, rapidshare’y i inne tego typu rzeczy, ale staramy się z tym walczyć. Poza tym Polska to nie jest dobry rynek dla multimediów. Polak ma taki charakter, że za przeproszeniem zesra się, a nie zapłaci za coś, co może mieć za darmo. Będzie siedział miesiąc i ściągał coś torrentem, ale nie zapłaci nawet złotówki, żeby to samo mieć już za parę minut u siebie na komputerze i to w dodatku legalnie. Na szczęście są także ludzie, którzy kupują oryginalne płyty, oryginalne gry i oryginalne filmy porno.

PIANA: Jak myślicie, dlaczego serwis jest tak popularny? Co sprawia, że polski internauta chce oglądać polskie dziewczyny, a nie na przykład smukłą Azjatkę czy prężącą się czarnoskórą księżniczkę?

Bauman: Serwis jest popularny, bo ciągle pracujemy nad jego promocją, a poza tym istniejemy na tyle długo, że udało nam się już zbudować pewną markę. Ciężką pracą przez wiele lat dążyliśmy do osiągnięcia stanu obecnego i dzisiaj już możemy stwierdzić, że jesteśmy coca-colą polskiego porno. Mówisz cola — myślisz coca-cola. Mówisz hamburger — myślisz McDonald’s. Mówisz polskie porno — myślisz podrywacze​.pl. Przez blisko 10 lat naszej działalności staliśmy się już chyba stałym elementem polskiego krajobrazu internetowego. Świadczy o tym nie tylko popularność naszych stron, ale także zainteresowanie różnych osób czy środowisk. Udzielamy już nie pierwszego wywiadu, a rok temu jedna ze studentek pisała o nas pracę magisterską i prosiła nas również o odpowiedź na wiele pytań. Poza tym bez wątpienia pomaga nam to, że robimy filmy polskie. Czy polski internauta nie chce oglądać smukłej Azjatki? Chce, ale tylko na zasadzie abstrakcji. To jest dla niego ciekawe, bo jest obce. Wiadomo, że 90% ludzi z naszego kraju nigdy nie będzie uprawiać seksu z Azjatką czy Murzynką, ani nawet cycatą blondyną z Kalifornii. To jest obcy świat. Tak samo jak oglądamy filmy z Hollywood, bo są to dobre filmy, ale to nie jest nasz świat, dlatego równie chętnie, a może i chętniej oglądamy filmy i seriale z Polski, które pokazują nasze podwórko. W naszym przypadku jest podobnie. Pokazujemy polskie realia, w naszych filmach grają Polacy i mówią po polsku. To jest bardzo bliskie. Ten chłopak wygląda jak mój kolega, a ta dziewczyna jak moja sąsiadka. Skoro on ją poderwał i zaliczył, to ja też mogę! To jest film, ale jednocześnie spory realizm. To nie są abstrakcyjne sytuacje rodem z kina. Tu nie ma palm, plaż z błękitną wodą, facetów w czarnym ferrari i kobiet z okładki Vogue’a. Tu jest polskie podwórko, choć trochę podkoloryzowane, bo wiadomo, że życie to życie, a film to film. W życiu nigdy nie idzie tak łatwo jak w filmie. (śmiech)

PIANA: Polskie produkcje mają szansę przebić się na Zachodzie? Wiadomo, że filmy z różnych krajów różnią się stylem czy popularnymi fetyszami. Co wyróżnia polskie porno?

Bauman: Polskie porno w takiej postaci jak nasza nie ma raczej szans na światowy sukces z prostej przyczyny. Tak jak polska piosenka nigdy nie będzie światowym przebojem, tak nie będzie też nim polskie porno. Nasze filmy uwzględniają lokalne warunki, o czym już mówiłem, i dla ludzi z innych krajów jest to niezrozumiałe. Musielibyśmy robić filmy uniwersalne i grane w języku angielskim, a wtedy nie różnilibyśmy się niczym od tysięcy filmów z całego świata, które powstają każdego tygodnia. Jedynym atutem polskich produkcji może być uroda naszych kobiet. Polki są naprawdę piękne i cieszą się ogromnym powodzeniem. Niestety polskie dziewczyny nie garną się do branży porno. Pieniądze nie są tu duże, za to polskie społeczeństwo wciąż nie dorosło do porno. Wszyscy oglądają, ale jak dziewczyna zagra w filmie, to już jest nazywana dziwką. Dlatego międzynarodową karierę w branży robią np. Czeszki, bo w Czechach jest inne podejście. Tam się nie piętnuje dziewczyn, tylko się je podziwia i dlatego dużo pięknych Czeszek występuje w filmach porno na całym świecie. Polki nie robią takich karier, bo choć jesteśmy dużym jak na Europę krajem, to jednak mamy bardzo mało chętnych i odważnych kobiet. Boją się stygmatyzacji w zakompleksionym społeczeństwie, które jednoznacznie określa dziewczyny występujące w branży erotycznej. Na szczęście nowe pokolenia polskich dziewczyn są już nieco inne. Mają więcej luzu i odwagi. Są dziewczyny, które decydują się na występ, bo to lubią. Skupiają się na tym, co pozytywne, czyli uwielbienie fanów, a odrzucają to, co negatywne, czyli obelgi i wyzwiska. W USA gwiazdy porno mają status celebrytek i może kiedyś u nas będzie podobnie.

PIANA: Czy fabuła jest ważna? Skąd bierzecie pomysły na kolejne historie podrywu?

Bauman: Pokutuje przekonanie, że w filmie porno scenariusz nie ma znaczenia, bo i tak wiadomo, czym to się skończy. Nawet mówi się, że coś jest skomplikowane jak dialogi w filmie porno, czyli jest proste i prymitywne albo nie ma tego wcale. Tymczasem w naszych filmach scenariusze są niezwykle ważne. Wiadomo, że odbiorca ogląda taki film głównie dla seksu, ale filmy z podrywacze​.pl mają tę cechę, że zanim dojdzie do seksu, wcześniej musi się coś wydarzyć. Musi nastąpić jakaś w miarę sensowna sytuacja, która doprowadzi do zbliżenia. Tym bardziej, że zależy nam na tym, aby te sytuacje były bardzo prawdopodobne. Dlatego czasem wymyślamy różne ciekawe historie, które staramy się potem przedstawić w filmie. Jest to stosunkowo trudne, gdyż takie wprowadzenie nie może być za długie. Stąd wiele uproszczeń i oskarżenia o prymitywność dialogów, ale my nie możemy ich zbytnio przeciągać. Aranżowanie sytuacji mającej doprowadzić do sceny z seksem nie może trwać dłużej niż kilka minut. W końcu jest to film porno, a nie kolejny odcinek Klanu czy M jak miłość. Często też o scenariuszu decydują warunki, w jakich mamy kręcić film. Kiedy mamy do dyspozycji luksusowy apartament, to musimy do niego dobrać odpowiedni scenariusz, kiedy jedziemy do lasu, to też sytuacja musi odpowiadać miejscu akcji. Dlatego czasem scenariusze są bardziej zawiłe, a czasem w zasadzie wcale ich nie ma, bo np. realizujemy film w formule castingu, gdzie dziewczyna zgłasza się do udziału w filmie, mówi kilka słów o sobie i następuje “egzamin”, czyli sprawdzenie umiejętności w praktyce. To też jest jakiś element różnorodności. W wielu przypadkach ograniczają nas także umiejętności aktorskie osób występujących. To nie są aktorzy po szkołach teatralnych czy filmowych. Ci ludzie czasem nie mają zupełnie talentu aktorskiego i choć dobrze wypadają przed kamerą w scenach z seksem, nie potrafią odegrać nawet prostej roli. Dlatego czasem lepiej zrezygnować z jakiejś kwestii czy sytuacji w filmie, bo lepiej jak czegoś nie będzie wcale, niż gdyby miało być to sztuczne czy nieprawdziwe.

PIANA: Zdarzają się jakieś wpadki na planie, nieprzewidziane sytuacje?

Bauman: Oczywiście, że nieprzewidziane sytuacje się zdarzają. Czasem mamy taką sytuację, że wszystko jest ustalone, ludzie przygotowani, sprzęt, lokale wynajęte, a tu na godzinę przed rozpoczęciem sesji dostajemy sms od dziewczyny, że ona jednak nie przyjedzie. I wszystko się wali. Tracimy czas, pieniądze i nerwy. Dlatego na ogół umawiamy kilka osób na jedną sesję. Nawet jak ktoś się nie stawi albo zrezygnuje, to są jeszcze inne osoby, z którymi realizujemy produkcję. Za jej organizację odpowiada producent i każdy z nich ma swój własny warsztat i sposób pracy. To oni dbają o to aby wszystko odbyło się jak należy. Są też czasem różnego rodzaju inne przypadki, które dezorganizują nam pracę. Np. dziewczyna miała dostać okres za tydzień, ale zestresowała się na planie i dostała w trakcie kręcenia pierwszej sceny. No i trzeba co chwila przerywać robotę i latać z chusteczkami, papierowymi ręcznikami albo wysyłać ją pod prysznic. Czasem też posłuszeństwa odmawia męski sprzęt. Niby wszystko ok, ale nagle odchodzi natchnienie i nie ma wzwodu. I po zdjęciach. Czekamy albo bierzemy innego faceta. Nasi producenci mieli też np. takie przypadki kiedy jechali na zdjęcia do innego miasta, bo akurat podpisaliśmy umowę z parą, która chciała wystąpić we własnym mieszkaniu. No i wszystko fajnie, zaczynamy zdjęcia, a tu się okazuje, że pan, który miał wystąpić w filmie, nałykał się jakichś dragów dla odwagi i dostał szału. Gonił z siekierą naszego kamerzystę i kazał wszystkim wypier… Było naprawdę nieprzyjemnie. Parę razy niszczyliśmy też meble. W czasie akcji na stole para narzuciła takie tempo, że stary stół nie wytrzymał i po prostu się rozsypał. Dziewczyna się trochę potłukła, ale dokończyła pracę (śmiech).

PIANA: Czy jakaś dziewczyna zażądała kiedyś zdjęcia swojego epizodu ze strony?

Bauman: Dziewczyna nie może zażądać usunięcia epizodu ze strony, gdyż podpisuje odpowiednie dokumenty. Działamy jak normalna firma, płacimy podatki, podpisujemy umowy, musimy mieć wszelkie dokumenty. Każdy podpisuje zgodę na publikację. Natomiast czasem się zdarza, że ktoś nas prosi o zdjęcie epizodu ze strony, bo dopadła go “sława” i “uwielbienie sąsiadów”. Wtedy osoba taka może film wykupić. Pokrywa koszty produkcji i przygotowania filmu do publikacji. W takim przypadku film znika ze strony, co niejednokrotnie miało już miejsce.

PIANA: Nie oszukujmy się, w niektórych odcinkach pojawiają się elementy wręcz komediowe. Może stworzyliście nowy gatunek, comedy-porn? Czy te komiczne momenty są zamierzone czy wychodzą przypadkiem?

Bauman: To był nasz znak firmowy przez wiele lat. To właśnie też był jeden z elementów, które przyczyniły się do naszego sukcesu. Przy naszych filmach ludzie nie tylko podniecali się ze względu na treści porno, ale także wprawialiśmy ich w doskonały humor poprzez komediową formułę akcji. Dzisiaj jest już tego trochę mniej, ale jeśli mamy możliwość i okazję wprowadzenia do filmu jakiejś śmiesznej sytuacji, to nie unikamy tego.

PIANA: To może opowiedzcie coś o sobie. Zajmujecie się czymś jeszcze poza podrywaczami​.pl? Jakie macie zainteresowania?

Bauman: Oprócz podrywaczy mamy jeszcze kilka innych serwisów. Podrywaczki​.pl (odwrócona formuła podrywaczy, gdzie dziewczyny podrywają facetów), blow​-job​.pl - filmy z seksem oralnym, autosex​.pl - filmy porno o podłożu motoryzacyjnym, czyli podryw na brykę, polskie​-uczennice​.pl - filmy porno z polskimi nastolatkami, masturbowanie​.pl - polskie dziewczyny onanizują się przed kamerą, pornolia​.pl - największy polski serwis z polskimi amatorkami, gdzie mamy już blisko 100 tys. zdjęć z polskimi dziewczynami. Ostatnio też rozwijamy nowy projekt pod nazwą sexi​.pl - to taki erotyczny facebook, czyli erotyczna społecznościówka. Ludzie wrzucają tam swoje amatorskie zdjęcia i filmy, można głosować na poszczególne profile, co tworzy rankingi najbardziej seksownych i popularnych użytkowników itd. Roboty mamy więc mnóstwo. Zresztą jest nas za dużo aby pisać o naszych zainteresowaniach. Przy podrywaczach pracuje łącznie kilkanaście osób i każdy ma jakieś zainteresowania. Ale na pewno nie jest to oglądanie filmów porno. Tego mamy dosyć w pracy (śmiech).

PIANA: Ale oglądacie produkcje konkurencji?

Bauman: Jesteśmy tą nieliczną grupą zawodową, która porno ogląda w pracy i to legalnie, i jeszcze za to nam płacą! Jest tego wystarczająco dużo, aby wolny czas poświęcać na inne rzeczy. Oglądamy oczywiście swoje produkcje, bo przy nich pracujemy, ale podpatrujemy także innych. Musimy wiedzieć, co jest aktualnie na czasie, jak się robi filmy w innych krajach, co lubią użytkownicy itd. Dlatego oglądamy różne produkcje w ramach dokształcania (śmiech). Na szczęście nasze własne filmy są na tyle unikatowe, że nie musimy się martwić i za wszelką cenę naśladować innych. Mamy własny styl, własny klimat itd.

PIANA: Jak na fakt prowadzenia takiej strony reagują Wasi znajomi czy partnerki? Czy Wasze rodziny to akceptują?

Bauman: Biznes jest biznes. Jeden prowadzi aptekę, a drugi stronę porno. Taka praca, choć oczywiście nie chwalimy się wszem i wobec, że robimy porno, bo ludzie różnie reagują. Nawet twoje pytanie świadczy o tym, że wydaje ci się to być czymś dziwnym i niezwykłym, że ktoś robi porno. Prowadzimy jako firma również inne przedsięwzięcia (poza branżą erotyczną), dlatego nie podpisujemy się nazwiskami pod naszym porno. Ludziom wydaje się, że jak ktoś robi porno, to jest zboczeńcem albo co najmniej seksoholikiem lub erotomanem. Dlatego nie afiszujemy się nazwiskami, bo nie chcemy zamykać sobie drogi do współpracy z różnymi urzędami czy instytucjami. Jesteśmy normalnymi ludźmi, którzy robią to, bo na tym zarabiają. Ja kończę pracę i wracam do domu, do żony i dzieci. Może inaczej wygląda sytuacja osób, które w naszych filmach występują, ale my jako producenci i dystrybutorzy żyjemy normalnie. Jestem jak lekarz. Przychodzę do pracy, przez cały dzień montuję filmy, robię materiały promocyjne, zajmuję się naszymi stronami, a potem wyłączam komputer i jadę do domu.

PIANA: Lubicie swoją pracę?

Bauman: Pewnie każdy z nas musiałby się na ten temat wypowiedzieć indywidualnie, gdyż jak już mówiłem, jest nas tu sporo i każdy zajmuje się czym innym. Są producenci, kamerzyści, informatycy, programiści, montażyści, graficy itd. Pewnie każdy lubi swoją pracę, bo inaczej robiłby coś innego. Ja osobiście uważam, że nic nie jest wieczne. Dzisiaj robimy to, może jutro coś innego. Na pewno się w swoją pracę angażujemy, bo nie wyobrażam sobie, aby robić coś na pół gwizdka. Na brak zaangażowania w pracę może sobie pozwolić jedynie polityk. Inni muszą zapieprzać na pełnym gazie. Inaczej wypadasz z gry. Takie czasy.

PIANA: Zatem na koniec: na kogo zagłosujecie w nadchodzących wyborach?

Bauman: Musimy na kogoś zagłosować i na pewno gorąco zachęcamy wszystkich do udziału w wyborach. Klasa polityczna w Polsce śmierdzi szambem i zgnilizną i nie ma z czego wybierać, ale na pewno nie można wydać Polski politykom bez kontroli. Choć ciężko wybrać, bo oferta jaka jest, każdy widzi, niech to się jednak nie dzieje samo. Niech każdy z nas pójdzie i zagłosuje. Naprawdę każdy głos się liczy. Nie pozwólmy, aby ludzie, którzy otrzymali tysiąc głosów występowali potem w telewizji z przekonaniem, że są elitą i wybrańcami narodu. Niech reprezentują nas ci, którzy naprawdę otrzymali spore poparcie społeczeństwa, a nie ci, na których zagłosowała rodzina, bo nikt inny nie poszedł na wybory. O naszych sympatiach politycznych nie będę się wypowiadał, bo jak wiadomo, Polska jest podzielona i wolimy nie opowiadać się publicznie po żadnej ze stron, ale mamy swoje przekonania i na pewno będziemy głosować. Na szczęście w Sejmie nie będzie takich osób jak Marek Jurek, więc przynajmniej na razie (raczej) nie grozi nam delegalizacja porno w Polsce!

 

 

Rozmawiała: Karolina Pietrzok (k.pietrzok@pianamagazine.com)
Ilustracje: Bolesław Chromry