Banalniej się chyba nie da. Temat numeru to alkohol, artykuł prosto z mostu, o znanych pijakach. Taki trochę spadek poziomu. Cóż, tabloidyzacja życia.
Pierwszym sławnym pijakiem, jaki przychodzi mi do głowy, jest świętej pamięci profesor Zbigniew Religa. Ale o zmarłych źle się nie pisze, więc koniec gadki. Zacznijmy od własnego podwórka, a nie jest to trudne. Wszak u nas tradycja nie wylewania za kołnierz wygrywa z koksem na bankietach. Ale wszystko powolutku, jesteśmy w Europie. Jeszcze przerobimy kościoły na dyskoteki.
Ilona Felicjańska
No i mamy polską sztandarową pijaczkę! Bardzo w polskim stylu – wsiąść za kierownicę na dobrej najebce. Pani Ilona tłumaczyła się zmęczeniem po ciężkim dniu pracy. Wiecie, spotkania, restauracje, a biznes trzeba stuknąć kieliszkiem z kontrahentem. W Mad Menach piją wódkę z mlekiem w czasie pracy i bezpiecznie wracają na przedmieścia. Pani Ilonie udało się uciec z miejsca wypadku, szacun.
Tomasz Stockinger
Piękny chichot historii. Doskonały doktor Lubicz, przystojniak popierający trzeźwość za kółkiem, puszcza oko do widza, rozpierdalając się po pijanemu i jeszcze uciekając. Mistrzowskie było publiczne potępienie poczynań Felicjańskiej. A mogła się czegoś nauczyć na błędach starszego kolegi.
Borys Szyc
Borys jest kul i za kołnierz nie wylewał. Trochę narozrabiał, stracił prawo jazdy, ale chyba wytrzeźwiał i zajął się sobą. Trzeba wybrać: dobra zabawa przy open barze albo miłe spacery z dziewczyną w koszulce z bananem Warhola.
Dobra, lecimy w świat, bo jeszcze jakiś celebryta mnie do sądu zaprosi (oby).
David Hasselhoff
Klasyk klasyków! Epicka kariera, dystans do swoich słabości i jeszcze bardziej epickie jedzenie cheeseburgera z podłogi. To po prostu trzeba zobaczyć. W ogóle opcja bycia hollywoodzkim alkoholikiem – klasa. Zaprzyjaźnieni lekarze na zawołanie, którzy podłączają ci kroplówkę na życzenie i lecisz po szybkiej kąpieli w basenie, nowo narodzony, na kolejny casting. Pić, nie umierać.
Amy Winehouse
Amy naprawdę dawała radę. Codzienne sensacyjne wiadomości o kolejnych sznytach na rękach, liszajach na twarzy i wszystkich innych cudach, jakie gwiazdy robią po pijaku. Czuć było zbliżające się widmo rokendrolowej śmierci, ale nic z tego. Wylizała się z choroby alkoholowej i powiększyła sobie cycki.
To jest już gwiazda spełniona. Odradza się jak feniks z popiołów, nagrywając dziesiątkowe single pop. Nie sposób zapomnieć łysej Britney pokazującej faka fotografowi. Bezcenne.
Charlie Sheen
To mój faworyt. Koleś jest po prostu królem Siary (pozdrowienia dla Perci!) wszechświata. Opowiadać, że jest się tygrysem, tańczyć na dachu z dwiema roznegliżowanymi paniami, planować z nimi podwójny ślub, pozywać producentów serialu – mistrz. No i ta maksyma, że życie na trzeźwo jest takie nudne. Koleżka bez pardonu przyznaje, iż dopiero kiedy wypije, czuje że żyje. Total. Obiecałem sobie, że tego nie napiszę. Ale co tam. Z Charliem to mógłbym wódkę pić!
Mel Gibson
A to ulubieniec Piany. Ile to razy pisaliśmy o jego ciężkiej drodze krzyżowej? Nie zaszkodzi wspomnieć znowu. Trzeba przyznać, że Mel to ostry zawodnik. Jak pije, to z pasją. Jak bije, to kobiety i dzieci. Jak wyzywa, to wszystkie mniejszości. Jedzie po bandzie, i to szaleństwo w oczach. Nic, tylko uciekać do domu samotnej matki.
Serge Gainsbourg
To teraz będzie tak bardziej z klasą, z brawami na finał. Liźnijmy trochę legendy popkultury. Serge był bogiem i nikomu tego udowadniać nie trzeba. Ciągle na bani i ze szlugiem. Piękna, stara Europa bez publicznych zakazów palenia. Dla niewykształconych: pijany Serge wyzywa Whitney Houston (swoją drogą, to też konkretna ochlejmorda) podczas wywiadu w telewizji.
Michel Houellebecq
Wiadomo, że jak pisarz, to wali w szyję w swojej samotni, słuchając neoklasyki przy przytłumionym świetle. Wspominam o Houellebecqu, bo jest kul. Postać modna, książki poczytne, filmowy życiorys i papierosy. No bo kogo by nie zainteresował zdziwaczały Francuz, udzielający wywiadów latem w zimowej kurtce?
Autor: Damian Siemień
Ilustracje: Marta Gliwińska
Więcej przeczytasz i zobaczysz w Piana Magazine Nr 12










