PIANA: Twoje prace mają liryczny, melancholijny charakter. Emanują spokojem i tajemnicą. Kim są postaci na twoich obrazach?
Camilla Engman: To nikt konkretny i każdy jednocześnie, to ja i ludzie tacy jak ja. Można powiedzieć, że mają problemy z komunikacją, chcą wyrazić siebie, ale boją się, że powiedzą zbyt dużo. Pragną przygody, a przy tym szukają bezpieczeństwa i ochrony.

PIANA: Powtarzający się motyw drzew, lasu, leśnych stworzeń, zdeformowane, zwierzęce twarze ludzi. Czy twoje malarstwo można by nazwać scenami z życia jakiejś tajemniczej leśnej społeczności?
C.E.: Chcę, by było tym, co każdy sam w nim widzi. Liczy się twoja własna interpretacja. Niektórzy dostrzegają tylko urocze obrazki, inni widzą mrok w nich zwarty, a jeśli mam szczęście: zobaczą i jedno, i drugie. To, kim jesteśmy, sprawia, że widzimy sztukę na różne sposoby. Myślę i mam nadzieję, że patrzymy na to, czego w danym momencie nam potrzeba.

Na mojej ostatniej wystawie pojawił się obraz przedstawiający leżącego na plecach konia w czerwonych skarpetkach, z nogami obwiązanymi sznurem. Podczas wernisażu dwie różne osoby podeszły do mnie i z przekonaniem mówiły, że ten obraz przedstawia właśnie ich, że tak widzą swoje życie.

PIANA: Opowiedz o swoich inspiracjach, skąd czerpiesz tematy? Mnie kojarzą się z ilustracjami do baśni, szwedzkich ludowych opowieści. Czy to dobry trop?
C.E.: Lubię dobre historie. Sagi, w których wszystko może się zdarzyć. Nie muszą być nawet piękna, chodzi tylko o historię. Moją inspiracją jest natura, nie sam jej wygląd, a zapach, emocje, jakie wywołuje. Uczucia i ich brak, muzyka i filmy. Gdy zaczynam pracę nad obrazem, staram się wyłączyć poszczególne obszary umysłu i zdać się na instynkt. Na odwieczną, zbiorową świadomość.

PIANA: W pracach na papierze często ocierasz się o abstrakcję, geometryzując swoje postaci. Widać w nich zabawę z formą, fakturą. Szczególnie interesująca wydaje się seria prac pt. Kolekcje. Opowiedz, proszę, o niej.
C.E.: Jestem zbieraczem. Podnoszę przedmioty z ziemi i nadaję im jakąś wartość. Układanie ich w kolekcje zmusza mnie do przyjrzenia się im uważnie. Lubię papier, jego strukturę, lubię kształty i formy. Więc łączę to wszystko w całość, szukając jakiegoś sensu. To dla mnie prawie jak medytacja, bardzo uspokajające, dające poczucie spełnienia zajęcie.

PIANA: Jakiej muzyki słuchasz podczas pracy twórczej?
C.E.: Głównie radia. Ale muzyka pomaga wprowadzić się w odpowiedni nastrój. Bardzo lubię Radiohead.

Autor: Damian Siemień
Tłumaczenie: Karolina Pietrzok

 

Więcej przeczytasz i zobaczysz w Piana Magazine Nr 12