To, jaki był ten rok, każdy widział. Listę amerykańskiego box office zalały filmy 3D, kina okupowały animowane przygody kolejnych gatunków zwierząt, a podobno Quentin Tarantino za film roku uważa Toy Story 3. Coś musi być na rzeczy. Oto parę zeszłorocznych smaczków wartych uwagi w kolejności losowej.

Incepcja
Leonardo DiCaprio wpadł w marazm grania ról, które wyraźnie nie są dla niego stworzone. Aktor, który wybił się na swojej wdzięcznej naturalności w filmach takich jak Całkowite ZaćmienieCo gryzie Gilberta Grape’a, czy w końcu kultowym Titanicu, wpadł do szufladki miotających się, zagubionych psychicznie, zawieszonych w służbie policjantów z lekką nadwagą. Nie zmienia to zupełnie faktu, że film jest raczej przyjemny, obfituje w spektakularne efekty specjalne, a także wywołuje uśmiech na twarzy swoim odważnym pomysłem, na który zapewne każdy z nas już kiedyś wpadł, żeby wejść do czyjejś głowy i przejść w kolejne fazy jego snu, żeby następnie powrócić poprzez zabicie się w poprzedniej jego fazie. Polecam w zestawie z popcornem i dużą colą.

Autor Widmo
Roman Polański zabiera nas w klimaty pamiętnych Dziewiątych Wrót, z wartką akcją, skomplikowaną intrygą i przewrotnym, lekko schizofrenicznym spojrzeniem na rzeczywistość. Ewan McGregor, jak niegdyś Johny Depp, zawiera swoisty pakt z diabłem, podpisując umowę i godząc się na napisanie biografii znanego brytyjskiego polityka pod nazwiskiem zmarłego tragicznie pisarza i przyjaciela rodziny, który owej biografii niestety nie zdołał dokończyć. Wszelkie poszlaki prowadzą bohatera do mrocznych przemyśleń, niebezpiecznych konkluzji, a nawet wpędzają w ostre tarapaty. Jak to u Polańskiego. Reżyser znowu pokazuje klasę, a gdy byłam na wakacjach we Francji, ktoś mnie zapytał, czy wszyscy Polacy modlą się o zwolnienie Polańskiego z aresztu.

Winter’s Bone
Dwa słowa — Jennifer Lawrence. Niech was nie zwiedzie jej słodka, dziecięca buzia, już od pierwszych minut filmu jej bohaterka pokazuje, że nie daje sobie w kaszę dmuchać. Jedna z silniejszych osobowości kobiecego kina 2010 ma zaledwie siedemnaście lat i musi opiekować się swoją rodziną. Kiedy okazuje się, że Ree Dolly musi odnaleźć i oddać władzom swojego ojca, żeby nie stracić domu, który to ojciec wcześniej zastawił, dziewczyna gotowa jest przemierzyć pół stanu, uwierzyć w każdy drobny trop wskazany jej przez napotkanych na drodze ludzi, a nawet dać się zabić. Wszystko byleby jej rodzina nie straciła dachu nad głową. Mocna rzecz, nie dla mięczaków.

Social Network
Nie można było przejść obojętnie wobec filmu o facebooku. Będąc już po seansie, z perspektywy czasu, mogę jednak stwierdzić, że może właśnie trzeba było. Film jest przegadany i nudny. Nie ratuje go ani Justin Timberlake w roli twórcy Napstera, ani muzyka Trenta Reznora (swoją drogą nie spodziewałam się, że zobaczę kiedyś te dwa nazwiska obok siebie w jednym zdaniu).

The Town
Ben Affleck zrobił kolejny film. Tym razem całkiem dobry, serio. Tytułowe Miasto Złodziei zostało zainspirowane prawdziwym amerykańskim Charlestown, jednak historia nie jest prawdziwa. W mieście, w którym napady na bank są na porządku dziennym, zakochują się w sobie: menadżerka banku — ofiara napadu — i jej oprawca, którego tożsamości wcześniej dziewczyna nie poznała z racji zawiązanych przepaską oczu. Kiedy prawda wychodzi na jaw, romans dobiega końca, ale on pozostaje w jej sercu i dzięki niej nie trafia w ręce policji. Byłoby banalnie gdyby nie świetna obsada i ciągłe strzelaniny. W filmie w rolach żeńskich zobaczymy kwitnącą ostatnio na ekranie Rebeccę Hall (znaną chociażby z Vicky Cristina Barcelona, czy Doriana Graya) oraz gwiazdę serialu Gossip Girl ostatniego teledysku Akona — Blake Lively.

Somewhere
Sofia Coppola powraca z nowym filmem, który jest bardzo w stylu Między Słowami. Zapewne ucieszy to wszystkich, którzy mimo miłości do Kirsten Dunst, nie zdzierżyli poprzedniego dzieła reżyserki, o Marii Antoninie, bez żołądkowych konwulsji. Tym razem jest tylko odrobinę inaczej, główny bohater to wzięty aktor około trzydziestki, lubujący się w drogich zabawkach, alkoholu i pięknych kobietach. Mieszka w pokoju luksusowego hotelu, w którym co wieczór raczony jest prywatnym popisem tańca na rurze dwóch striptizerek. No więc oto i kolejna historia steranego życiem i sławą idola, który poprzez lato spędzone ze swoją jedenastoletnią córką spogląda w głąb siebie, robi rachunek sumienia i w końcu odnajduje prawdziwy smak życia (a przynajmniej to może sugerować zakończenie). Cała rzecz toczy się jeszcze senniej niż w tokijskim Lost in Translation, emocje przeciekają przez palce jak w Virgin Suicides, nie ma pretensji, za to jest lekkość, jest beztroska, kalifornijskie słońce i jedzenie lodów w łóżku o dwunastej w nocy. W rolę córki głównego bohatera granego przez Stephena Dorffa wcieliła się młodziutka Elle Fanning (młodsza siostra Dakoty), której wróżę usłaną różami drogę pełną sukcesów. Warto też wspomnieć, że za muzykę zabrał się równie amerykański co klimat filmu, francuski indie rockowy zespół Phoenix.

Rabbit Hole
Wspaniała rola Nicole Kidman i smutna, poruszająca do głębi historia, to gotowy przepis na murowany sukces. Film na podstawie książki David-Lindsay Abaire’a o tym samym tytule w bardzo szczery i prawdziwy sposób pokazuje, jak poradzić sobie z wielką tragedią, nie unikając kłopotliwych pytań i nie raniąc siebie nawzajem. Dobry do wypłakania się i pomyślenia nad tym co ważne, a co mniej.

Dla niej wszystko / Pozwól mi wejść
Amerykańskie wersje “soft”, ostrych jak brzytwa europejskich odpowiedników z ostatnich lat. Sympatyczne, bo zachęcają do wypożyczenia oryginałów. I do tego zachęcam i ja.

Czarny Łabędź
Film roku. Zostaje w pamięci na długo i uzależnia. Aronofsky jak w żadnym wcześniejszym filmie najlepiej wywleka na wierzch ludzkie najgorsze instynkty i najpiękniej jak można pokazuje szaleństwo. Natalie Portman, żeby wcielić się wiarygodnie w rolę eterycznej baleriny, przez rok trenowała balet i schudła dziesięć kilo do roli, w związku z czym musi dostać Oscara. Zapaleńcom polecam jednak poczekać na kinową premierę, bo film to również uczta dla oczu, kostiumy wykonały projektantki z domu mody Rodarte, a z aktorami tańczył najlepszy nowojorski zespół baletowy. Muzyką zajął się tradycyjnie Clint Mansell i nietradycyjnie Piotr Czajkowski.

Agata Kucharska

ilustracja: Helena Siemińska